X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Z czym nie poradzi sobie blockchain?

Christian Catalini, Catherine Tucker  · 3 min

Z czym nie poradzi sobie blockchain?

Blockchain ma w sobie ogromny potencjał. Zapewnia niezmienną, cyfrową ścieżkę audytu transakcji i można go wykorzystać do niskokosztowej weryfikacji integralności danych. Może pomóc firmom i indywidualnym użytkownikom w uzgadnianiu faktycznej sytuacji rynkowej – bez konieczności polegania na kosztownych pośrednikach.

Powyższe zastosowania możliwe są dzięki sprytnemu łączeniu zachęt ekonomicznych i kryptografii oraz zapewnieniu, że rejestry cyfrowe będą w dowolnym momencie odzwierciedlać prawdziwy „konsensus” pomiędzy kluczowymi interesariuszami. W przypadku dzielenia się rejestrami i aktywami cyfrowymi blockchain może zastąpić potrzebę zaufania między graczami lub potrzebę istnienia centralnego organu zajmującego się weryfikacją i prowadzeniem zapisów transakcji.

Niemniej przy ocenie modeli biznesowych opartych o blockchain warto odpowiedzieć sobie na pytanie o to, czego technologia ta nie jest w stanie zrobić.

Zastanówmy się nad kwestią monitorowania noworodków na oddziale położniczym i poza nim. To niezwykle poważny problem. Konsekwencje pomylenia dziecka z innym mogą być przerażające. Dlatego przechowywanie zapisów, które zawierają aktualną lokalizację dziecka, w sposób, który zabezpiecza przed zmianą i umożliwia weryfikację punktów danych, wydaje się być doskonałym zastosowaniem blockchaina.

Ale wykorzystanie tej technologii w celu rozwiązania powyższego problemu wiąże się poważnym problemem. Rejestry cyfrowe mogą być niezmienne i weryfikowalne, ale skąd wiadomo, który zapis cyfrowy jest przypisany konkretnemu dziecku? Aby powiązać rejestr blockchain z faktycznym, autentycznym noworodkiem, musimy nadać dziecku fizyczny identyfikator wykorzystujący fizyczny znacznik lub, w bardziej futurystycznym świecie, wykorzystać miniaturowy chip bądź cyfrowy zapis genomu, który połączy dziecko z jego rejestrem cyfrowym. I tu właśnie zawodzi blockchain. Nie potrafi pomóc w tym procesie i nie może zweryfikować prawidłowego przebiegu zapewne najważniejszego elementu weryfikacji.

Na styku świata analogowego z jego cyfrową reprezentacją przydatność technologii wciąż zależy od zaufanych pośredników, którzy umożliwiają skuteczne pokonanie „ostatniej mili” pomiędzy rekordem cyfrowym a osobą fizyczną, biznesem, urządzeniem lub wydarzeniem. W naszym przykładzie do prawidłowego i uczciwego dopasowania dziecka do rekordu cyfrowego niezbędny jest człowiek. Może to mieć poważne negatywne konsekwencje, jeśli ludzie przeprowadzą tę operację nieprawidłowo lub będą manipulować wprowadzonymi już danymi w systemie, w którym przyjmuje się, że wprowadzone rekordy charakteryzują się integralnością.

Z drugiej strony, w przypadku skutecznego powiązania osoby i jej dokumentacji medycznej oraz rozwiązania problemu ostatniej mili, blockchain może być stosowany nie tylko w celu zapewnienia integralności danych, lecz również w celu zapewnienia użytkownikom kontroli nad sposobem wykorzystania ich danych medycznych (np. w badaniach naukowych, aplikacjach fitness lub przy opracowaniu leków komercyjnych).

Istnieją też inne przykłady. W marketingu często występuje problem polegający na tym, że oczy, za dostęp do których płaci reklamodawca, nie są w istocie tymi, na których mu zależy. Reklamodawca może być przekonany, że płaci za wyświetlenie reklamy mężczyźnie mniej więcej 35‑letniemu, potencjalnemu nabywcy Lamborghini. Tymczasem reklama zostanie wyświetlona wykładowcy akademickiemu jeżdżącemu na co dzień minivanem i niemającemu zamiaru kupować kolejnego samochodu, który jego dorastające dzieci mogłyby rozbić. Lub, co gorsza, reklama może zostać obejrzana przez bota. Technologia blockchain może śledzić, które identyfikatory cyfrowe są powiązane z obejrzeniem reklamy, ale nie może pomóc w zweryfikowaniu, czy ma do czynienia z człowiekiem ani w ustaleniu uczciwości zamiarów nabywcy. Sprawdzenie, kto naprawdę stoi za identyfikatorem cyfrowym, wymaga weryfikacji offline. Weryfikacja uczciwości pozornych intencji zakupowych zapewne wykracza poza możliwości jakiejkolwiek posiadanej przez nas dziś technologii.

Z drugiej strony technologię blockchain można wykorzystać do zmiany relacji między twórcami treści cyfrowych, reklamodawcami i konsumentami. Reklamodawcy mogą nagradzać użytkowników za uwagę, umożliwiając im dostęp do ekskluzywnych treści online, które w przeciwnym razie wymagałyby opłaty. Twórcy treści mogą eksplorować nowe modele monetyzacji, które korzystają z oferowanej przez blockchain możliwości taniego i skutecznego rozliczania transakcji. Podczas gdy konsumenci nienawidzą mikropłatności z powodu powiązanych z nimi kosztów mentalnych – mikropłatności przypominają im znienawidzony „taksometr” – ma szansę to zmienić sposób działania paywallów oraz abonamentów w różnych obszarach cyfrowych. Co więcej, blockchain może się idealnie sprawdzić, jeśli nie zależy nam na weryfikacji, czy oglądające treści oczy należą do człowieka, ale chcemy zapewnić sobie prawo własności do rejestrów cyfrowych, takich jak dane przeglądania. Jedną z kwestii, z którą się nieustannie stykamy, starając ustalić ekonomikę prywatności, są prawa własności do danych. Blockchain wydaje się idealnie sytuowany, aby je określać.

Wraz z rozwojem ekosystemu otaczającego technologię blockchain pojawią się pośrednicy nowego typu, którzy przekształcą problem ostatniej mili oraz synchronizacji rejestrów cyfrowych z ich analogowymi odpowiednikami w autentyczne okazje biznesowe. Choć technologia blockchain znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, w miarę, jak będą dojrzewać jej kluczowe elementy, może gruntownie zmienić własność danych cyfrowych oraz platformy cyfrowe, z których codziennie korzystamy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak działa blockchain? »

Jak blockchain może pomóc muzykom ponownie zarabiać? 

Blockchain dał twórcom w branży muzycznej nadzieję, że nas wszystkich czeka lepsza przyszłość.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy