X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Jak odejść z pracy, którą kochamy

Gianpiero Petriglieri  · 5 min

Jak odejść z pracy, którą kochamy

Praca… Może zakochaliśmy się w niej od pierwszego wejrzenia. Może to uczucie rodziło się w nas przez dłuższy czas. Niezależnie jednak od tego, kiedy poczuliśmy, jak ważna jest dla nas praca, mamy świadomość, że należymy do nielicznego grona ludzi, którzy kochają to, co robią. A jednak przychodzi taki moment, kiedy zaczynamy myśleć o jej porzuceniu.

Niejeden może zazdrościć nam stanowiska, które zajmujemy. Albo firmy, w której pracujemy. W tej sytuacji chodzi jednak o nas. Nasza decyzja nie była impulsem, myśl o zmianie towarzyszyła nam od dłuższego czasu. Nawet jeśli w przyszłości będziemy żałować swojej decyzji, czujemy, że nadeszła odpowiednia chwila, aby odejść.

Powtarzamy sobie, że lepiej zrezygnować, gdy sami się na to decydujemy, gdy wciąż mamy inne możliwości. Nie szukaliśmy przecież ciepłej posadki, poza tym jesteśmy za dobrzy, żeby traktowano nas ulgowo. Nie raz byliśmy świadkami tego, co stało się z ludźmi, którzy stracili czujność i motywację. Przyszedł taki dzień, kiedy bezceremonialnie podziękowano im za dalszą współpracę, bo na ich miejsce czekali już inni, równie utalentowani. Jest też inne zagrożenie – miłość powoli przekształca się w samozadowolenie, sprawiając że tracimy zaangażowanie. Nie chcemy przecież do tego dopuścić. Zależy nam też na zachowaniu jak najlepszych wspomnień.

CZY ZNASZ TAJEMNICZY I NIEWIDZIALNY SKŁADNIK SUKCESU FIRMY? »

Kultura firmy 

Nowy kluczowy zasób strategiczny, którym jak najszybciej musisz zacząć zarządzać.
Poznaj tajemniczy składnik sukcesu firm: wykorzystaj go w swojej organizacji, by zwiększyć jej atrakcyjność wśród klientów i pracowników. W czasach, gdy wszystko można skopiować, to dobrze zarządzana kultura organizacyjna staje się wyróżnikiem gwarantującym sukcesy.

Przed stu laty Zygmunt Freud powiedział, że aby dobrze żyć, musimy umieć kochać i pracować. Dziś wystarczy kochać pracę. Nie zadowala nas już szacunek, bezpieczeństwo czy pieniądze, jakie mamy dzięki etatowi. Oczekujemy pasji, spełnienia i zaskoczenia. Marzymy o romansie.

Organizacje poważnie podchodzą do potrzeb i robią wszystko, aby zdobyć serce pracowników. Nie przyciągają talentów samą obietnicą materialnej nagrody. Obiecują im, że odnajdą oni sens pracy, że się rozwiną, że będą zmieniać świat i staną się częścią ich społeczności. Niejednokrotnie oferują też niezłe zarobki. Jak nie pokochać takich obietnic?

Naukowcy od dziesięcioleci badają, co sprawia, że niektóre organizacje zdobywają serca pracowników. Eksperci nazwali to identyfikacją. Zakochujemy się w organizacjach, które nagradzają wysiłki nie tylko za pomocą atrakcyjnych pakietów świadczeń, lecz także oferują lepszą wersję nas samych.

Kiedy się „identyfikujemy”, stajemy się tym, co robimy. Zaczynamy myśleć o sobie w sposób, który uosabia wartości organizacji. Jeśli firmę cechuje otwartość i ścisłe przestrzeganie zasad, też musimy tacy być. Kiedy organizacja błyszczy na tle innych, mamy poczucie, jakbyśmy sami błyszczeli. Gdy z kolei boryka się z trudnościami, my również się z nimi mierzymy. Praca, w przeciwieństwie do innych romansów, wydaje się najzdrowszym i najrozsądniejszym z uzależnień.

Nic dziwnego, że nie możemy przestać o niej myśleć, a czasami wręcz tracimy dla niej głowę. Tak właśnie działa romans. Jest wymagający. Może pochłonąć. Ale kiedy wszystko się układa, czujemy, że żyjemy. Przynajmniej, gdy trwa.

Często spotykam ludzi, którzy rozstają się z pracą lub organizacją, którą kochają (lub kochali). Bywa, że zapisują się na szkolenia dla kadr zarządzających, traktując je jako terapię dla par. W ten sposób szukają pomocy w uporządkowaniu swoich uczuć. Dobrze ich rozumiem, ponieważ czasami jestem jednym z nich. Znam to wahanie, poczucie winy, strach i krążące po głowie pytania: czy znajdę coś równie dobrego, a nawet lepszego? Kim będę, jeśli odejdę?

Natłok myśli jest oznaką tego, że utknęliśmy w dysfunkcyjnym związku z pracą. Jednak zdarza się, że taki romans przekształca się w dojrzałą miłość. Najczęściej po części stanowi i jedno, i drugie. Ważne jest, aby dostrzec tę różnicę. Musimy zrozumieć, dlaczego odchodzimy, zanim pomyślimy, jak to zrobić.

W ten sposób przekonamy się, czy jesteśmy zaangażowani w niszczącą relację. Zadajmy sobie pytanie: czy dając wiele z siebie, dostajemy to, czego oczekujemy? Trudno jest zerwać więzi, nawet gdy dochodzi do nadużyć. Czujemy, że wpadliśmy w pułapkę z powodów finansowych i psychologicznych. Chcemy odejść, ale wiemy, że nie możemy sobie na to pozwolić. Szczerze mówiąc, nie potrafimy sobie nawet tego wyobrazić. Kim byśmy się okazali?

Dzięki temu widzimy, czy nasz romans zmienia się w dojrzałą miłość. Czy nasza pasja przekształca się w oddanie, a my dostrzegamy, co jest warte poświęcenia. Nie mamy pewności, czy dobrze jest oddawać się w pełni pracy. Ta miłość nigdy nie będzie odwzajemniona. Uwielbiamy jednak to, co robimy, i to, kim się staliśmy. Nie możemy żyć bez ludzi, których codziennie spotykamy w pracy.

Jeśli jednak uznamy, że jesteśmy w uzależniającej relacji, pozostaje nam jedynie odejść. Tak szybko, jak to możliwe. Zacznijmy od zapewnienia sobie wsparcia – grupy przyjaciół, i dokonajmy precyzyjnego cięcia. Rana zagoi się szybciej, niż sobie wyobrażamy, a ulga pojawi się, gdy uświadomimy sobie, że poprawiła się nasza sytuacja.

Jeśli mamy już alternatywę – atrakcyjną ofertę pracy lub wystarczające wsparcie wokół siebie, a mimo to nadal się wahamy, warto przyjąć odmienną taktykę. Może to wymagać przeniesienia zainteresowania na inny aspekt życia. Lepiej zastanówmy się dwa razy, zanim odejdziemy. Raz nad tym, od czego musimy się uwolnić, a drugi nad tym, czego nie możemy za sobą zostawić. Następnie upewnijmy się, że opłakujemy to pierwsze i zabieramy ze sobą to drugie.

Odejście z pracy, dzięki której staliśmy się tym, kogo widzimy codziennie w lustrze – nawet jeśli przestała ona już mieć tak duże znaczenie jak wcześniej – nigdy nie przebiegnie bezboleśnie. Oznaczałoby to, że nasze zaangażowanie było pozorne, że nie była to miłość. Poświęćmy trochę czasu, aby pożegnać się z ludźmi i miejscami, a nawet rzeczami, które zostawiamy. Powiedzmy sobie, że to ostatni raz, kiedy wykonujemy jakieś zadanie czy bierzemy udział w spotkaniu pracowników. Jeśli urządzamy pożegnalną imprezę, wypełnijmy ją wspomnieniami. Niech świętowaniu towarzyszy smutek. Kiedy inni gratulują nam zmiany, pokażmy im, że oczekujemy wyrazów współczucia. Odczuwając smutek, możemy się zastanawiać, czy nie popełniliśmy błędu. Musimy sami to przeanalizować. A może to znak, że od początku postępowaliśmy właściwie?

Praca powinna nauczyć nas jeszcze jednej rzeczy: poczucia straty. W dzisiejszych czasach zdolność do bycia w ruchu jest równie ważna co umiejętność angażowania się. Jeśli nie potrafimy tych dwóch rzeczy, nie będziemy wywierać pożądanego wrażenia na innych. Zatem nie wystarczy kochać własnej pracy. Trzeba nauczyć się również z niej odchodzić.

Kiedy będziemy już wypowiadać płynące z serca słowa pożegnania, pamiętajmy, że opuszczając swoją ukochaną pracę, nie musimy się ograniczać do pakowania rzeczy. Zabierzmy ze sobą wszystko, co możemy, jeśli nie chcemy zostawić w niej cząstki siebie. Teraz najważniejsze będzie skoncentrowanie się na nowym zajęciu. Zastanówmy się, jak możemy się dalej rozwijać, kiedy nic nas nie ogranicza. Zadbajmy o pokazanie zespołowi, który opuszczamy, że ta relacja będzie trwać, a może nawet się rozwinie. Jeśli już wiemy, co zrobić, aby nie stracić z nim kontaktu, powiedzmy to. Nie wahajmy się przed zrobieniem listy osób, które nadal coś dla nas znaczą.

I wreszcie, przyjrzyjmy się organizacji. Choć zdecydowaliśmy się na odejście, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zachowali nawyki, które wypracowaliśmy w sobie dzięki tej pracy. Na tym polega piękno identyfikacji – nie musimy jej zwracać tak, jak służbowego laptopa i przepustki. Wiele osób ceni sobie czas spędzony w firmach, z których odeszli dawno temu, i zachowuje wobec nich lojalność. Dzieje się tak, ponieważ pomogły im odkryć, kim są, co mogą robić i dokąd pójść dalej. Aby właściwie je określić, ukułem wspólnie z Jennifer Petriglieri termin „tożsamościowe miejsca pracy”. Mobilnym talentom naszych czasów wydają się atrakcyjne właśnie dlatego, że dają poczucie elastyczności. Koniec końców pozostają z nami długo po naszym odejściu.

Zdarza się, że odejście z organizacji potrzebne jest po to, abyśmy mogli docenić to, co mamy. Jest jednak coś, czego wymaga miłość, a żadna posada czy organizacja tego nie nauczą – zdolność do bycia z samym sobą. Kiedy się z tym oswoimy, miłość przestanie być koniecznością. a stanie się radością. Łatwiej będzie nam wyznaczyć twarde granice, które ułatwią zbliżenie się do innych bez utraty niezależności. Kiedy potrafimy być sami, jesteśmy mniej podatni na wyzysk i nadużycia. Możemy zaangażować się w pełni, ponieważ nie czujemy się uwięzieni.

Uważam, że nie warto kochać ani pracy, ani organizacji. To nie jest miłość odwzajemniona. Jeśli jednak zajmowane stanowisko lub miejsce pracy pomogły nam znaleźć ludzi, którzy zasługują na miłość, to znaczy, że był to dobry wybór i warto o nich dbać. Zarówno kiedy z nimi pracujemy, jak i po naszym odejściu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Uzależnienie od pracy może być zgubne dla zdrowia »

Czym bycie pracoholikiem różni się od długich godzin pracy i jak wpływa to na zdrowie 

Nancy P. Rothbard , Lieke ten Brummelhuis

Ogólnie zakładamy, że nadmiar pracy szkodzi zdrowiu. Nie wiadomo jednak, co dokładnie jest niezdrowego w pracoholizmie.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy