X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Choć sukces firmy we wprowadzaniu innowacji da się przewidzieć na podstawie jej historii, inwestorzy nie wybierają częściej akcji spółek, które udowodniły swoją skuteczność w dziedzinie badań i rozwoju.

Chris Malloy i jego współpracownicy stworzyli mapę wydatków amerykańskich korporacji na działalność badawczo‑rozwojową w ciągu 30 lat w zestawieniu z ich przychodami ze sprzedaży, zdolnością do generowania patentów, a także liczbą cytowań patentów oraz nowych produktów wprowadzonych z powodzeniem na rynek. Odkryli prostą prawidłowość: firmy o dużych budżetach na badania i rozwój (B&R), które w swej historii uzyskiwały wzrost dzięki innowacjom, cechowało spore prawdopodobieństwo utrzymania dobrych wyników. Jednak w krótkim okresie ich akcje nie przyniosły inwestorom więcej niż akcje spółek wydających procentowo tyle samo na badania i rozwój, lecz „historycznie” niezdolnych do generowania wartości z innowacji.

Skoro tak łatwo jest ocenić zdolność firmy do wprowadzania innowacji, to dlaczego inwestorom tak kiepsko to wychodzi?

Chris Malloy: Zrobiłem doktorat na University of Chicago - uczelni, która jest absolutnie wierna koncepcji efektywności rynku. Nauczono mnie zakładać, że ceny akcji spółek zwykle odzwierciedlają to, co o nich wiadomo. I jestem przekonany, że ceny te są zazwyczaj właściwe. Ale wnioski z badania są jednoznaczne: Jeżeli w latach 1980‑2009 inwestor kupiłby akcje firm z „dobrą” historią w sferze B&R (czyli wydające dużo na badania i rozwój, a do tego osiągające dobre wyniki przez pięć ostatnich lat), a pozbył się akcji tych „złych” (wydających sporo na innowacje, lecz uzyskujących słabe wyniki), w  każdym roku bilansując swój portfel akcji, to mógłby uzyskać niebywałą stopę zwrotu na poziomie 11% rocznie. Dlaczego więc inwestorzy nie biorą pod uwagę prawdopodobieństwa sukcesu wynikającego z innowacji? Dzieje się tak dlatego, że badania i rozwój są jedną z najmniej przejrzystych sfer działalności przedsiębiorstwa. Istnieje w niej spora doza niepewności. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyniosą zyski. Inwestycje w  obszar badań i rozwoju to pozycja w bilansie lub sprawozdaniu finansowym, którą najtrudniej wycenić, ale jednocześnie mogąca wywierać ogromny wpływ na wartość całej spółki. Czy 10 lat temu ktokolwiek zdołałby przewidzieć, że Apple stworzy iPhone'a?

Jednak pana badania sugerują, że śledząc wyniki Apple'a z pięciu poprzedzających lat, dałoby się przewidzieć, że ta firma wypuści na rynek jakiś duży hit.

Tak, wyniki badań pozwalają sądzić, że przeszłość jest bardzo dobrym prognostykiem przyszłych wyników firm, które wydają bardzo dużo na badania i rozwój. Istnieją firmy, jak na przykład Apple, potrafiące konsekwentnie lepiej niż inne przekładać te inwestycje na szybki wzrost. Wraz z moimi współpracownikami, Laurenem Cohenem z Harvard Business School i Karlem Dietherem z Tuck School of Business przy Darthmouth College, wykazaliśmy, iż być może zawdzięczają to założycielom, ludziom takim jak Steve Jobs. W tej chwili badamy inne możliwe sposoby wytłumaczenia tej tezy, między innymi rolę kultury lub kapitału ludzkiego.

Czy twierdzi pan, że firmie, która od lat czerpie duże zyski z innowacji, nigdy nie powinie się noga, a spółka o małej rentowności wydatków na badania i rozwój nigdy nie zdoła odwrócić swego losu?

Nie, ale zazwyczaj tak właśnie jest. W 70% przypadków, jeżeli firma ma dobre wyniki w jednym roku, to w kolejnym też będzie miała niezłe. Jednym z przedsiębiorstw konsekwentnie potwierdzających swoje kompetencje w obszarze B&R w naszym badaniu była firma Texas Instruments. Jednak, rzecz jasna, nie w każdym roku jej się wiodło. Czasem firma ma sukcesy w tym obszarze, a czasem nie, jeżeli bierzemy pod uwagę jej wyniki finansowe z niedawnej przeszłości. Nawet Apple miał słabszy rok czy dwa.

Jeżeli jestem prezesem firmy o mocnej pozycji w obszarze B&R, co mam mówić inwestorom giełdowym?

Że pana spółka i jej podobne - z dużym budżetem na badania i rozwój oraz sukcesami komercyjnymi w sferze innowacji - będą jako grupa lepsze niż rynek przeciętnie o 78 punktów bazowych miesięcznie przez rok. Podczas gdy firmy wydające tyle samo na B&R, lecz o niezbyt imponującej historii, jeśli chodzi o wyniki, wypadną gorzej od rynku o jakieś 15 punktów bazowych miesięcznie. Zgodnie z teorią przyjętą na mojej uczelni ten wyższy zwrot z inwestycji oznacza, że akcje były obarczone większym ryzykiem, ale nie wiadomo dokładnie, dlaczego spółki osiągające świetne wyniki i dużo inwestujące w badania i rozwój miałyby być bardziej ryzykowne dla inwestorów niż reszta rynku. I chociaż ostatecznie do rynku dociera, że początkowa inwestycja w obszarze B&R przekłada się na mocną (albo słabą) sprzedaż, to musi minąć ponad rok, by zostało to w pełni odzwierciedlone w cenach akcji. Wygląda na to, że inwestorzy na początku nie biorą pod uwagę łatwo dostępnych danych na temat sukcesów spółki w sferze innowacji w przeszłości, a przecież to one w dużej mierze stanowią o jej przyszłej wartości.

Inwestorzy nie doceniają innowacji

Badaliście amerykańskie firmy w latach 1980‑2009. Może ta teoria sprawdza się tylko w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych i tylko dla tego okresu?

Testowaliśmy ją także na firmach brytyjskich, niemieckich i japońskich, analizowaliśmy lata 1974‑80 w Ameryce i odkryliśmy ten sam mechanizm.

Czy teraz, kiedy wskazaliście już problem, nie powinien on zniknąć?

Tak, mógłby zniknąć. David McLean z University of Alberta oraz Jeff Pontiff z Boston College opisali to w pracy zatytułowanej „The Observer Effect” („Efekt obserwatora”). Zmierzyli, w jakim stopniu udało się wyeliminować dziesiątki anomalii rynkowych po tym, jak zostały zauważone i nazwane przez naukowców, i wiele z nich rzeczywiście zniknęło, ale nie do końca.

Czego jeszcze nie dostrzegają inwestorzy?

Nasza nowa praca naukowa dotyczy ustawodawstwa. Zwłaszcza gdy mamy do czynienia ze skomplikowanymi aktami prawnymi, inwestorzy nie od razu rozumieją ich konsekwencje dla różnych sektorów gospodarki czy przedsiębiorstw. Jednak dużo można wywnioskować z tego, jak głosują politycy zainteresowani tym, aby pewne branże i firmy były w dobrej kondycji.

Jeżeli ich „zbiorowy głos” jest zdecydowanie pozytywny w stosunku do stanowiska innych senatorów, to znak, by inwestować (a jeżeli głosują zdecydowanie na nie, czas sprzedać akcje). Powiedzmy, że 60% wszystkich senatorów popiera jakąś mało zrozumiałą dla społeczeństwa ustawę, a przy tym w tej grupie znajdują się wszyscy senatorowie reprezentujący stany bogate w ropę. Jeszcze tego samego dnia zainwestuj w akcje koncernów naftowych. Andrea Frazzini ze Stern School of Business przy New York University i mój współpracownik Lauren Cohen przyglądali się także wpływowi, jaki wywierają na dostawców zmiany w kondycji klientów. Odkryli, że potrzeba przynajmniej miesiąca, by sytuacja klienta odbiła się na cenie akcji dostawcy, choć oczywiste jest, że dobre - bądź złe - wieści od dużego klienta zawsze mają jakieś konsekwencje. Kolejna dziwna sprawa, ale tak się dzieje. Zdaje się, że to umyka uwadze inwestorów. Analizowaliśmy też zasadność wykorzystywania lokalnych sieci inwestorów, a także oportunistyczne transakcje giełdowe dokonywane na podstawie informacji poufnych, i doszliśmy do wniosku, że one również mogą służyć jako prognostyk wyższej stopy zwrotu z akcji. A teraz sprawdzamy, w jakim stopniu zachowanie prezesów podczas telekonferencji w sprawie zysków spółek pozwala przewidzieć ich powodzenie na giełdzie.

Czy przetestował pan teorię w praktyce, inwestując z własnej kieszeni?

Inwestuję zgodnie z naszymi teoriami, jednak te strategie są bardziej odpowiednie dla profesjonalistów zajmujących się tak zwanym inwestowaniem kwantatywnym* niż dla pojedynczych osób. Trzeba zebrać i przeanalizować masę danych i choć są one publicznie dostępne, nie zawsze łatwo je znaleźć i uporządkować.

Jest takie powiedzenie popularne wśród naukowców z dziedziny finansów: spinning the tape**. Oznacza ono analizowanie w kółko tych samych podstawowych informacji o  zysku z akcji i danych księgowych, jakie wszyscy analizują już od 40 lat. My staramy się tego nie robić. Szukamy niedostrzeżonych wcześniej lub nieusystematyzowanych danych, które pokażą nam ciekawy aspekt ekonomiczny działalności spółki. Inwestorzy coraz lepiej sobie z tym radzą i odnajdują nowe prawidłowości, analizując dane na temat stóp zwrotu z akcji. Ale ciągle długa droga przed nami. Nie mówię tu o  prawidłowościach typu: firmy o nazwach zaczynających się na literę „G” w  lutym osiągają lepsze wskaźniki. Żeby strategia inwestycyjna sprawdziła się w przyszłości, historia z przeszłości musi zawierać argumenty ekonomiczne.

Dlaczego nie odszedł pan z Harvard Business School do funduszu hedgingowego?

Za bardzo lubię mojego Buicka LeSabre rocznik 1998 i nie chcę zamieniać go na Porsche.

*W dużym uproszczeniu inwestowanie kwantytatywne polega na tym, że z całego uniwersum spółek wybiera się określoną liczbę podmiotów (najczęściej odsetek całego zbioru) o najwyższym wskaźniku lub wskaźnikach (fundamentalnych lub technicznych) i buduje z nich portfel.

**Dosłownie: puszczanie ciągle tej samej taśmy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Inwestorzy lubią kupować marzenia »

Czy duże firmy mogą być bardziej przedsiębiorcze od start-upów? 

Jacek Poświata PL

Inwestorzy lubią kupować marzenia. Jakie szanse powodzenia ma taka decyzja i jak sprawa wygląda w porównaniu do „zwykłych” start-upów?

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco

Odblokuj wszystko!

Trzy tytuły – trzy perspektywy HBRP.pl, ICAN.pl, MITSMR.pl
31 szkoleń z certyfikatem online ICAN Business Advisor
Webinaria kryzysowe Wideo i LIVE

Najpopularniejsze tematy