X
Zdobądź pewne komepetencje w niepewnych czasach
30 szkoleń tematycznych online.
Nawet 5 szkoleń w cenie 1!
87,6% zadowolonych klientów
Kup >>
300 od 59

Wielki wyciek ropy i konieczność "rozpuszczenia" ryzyka

Chris Meyer, Chris Meyer, Julia Kirby  · 3 min

Wielki wyciek ropy i konieczność "rozpuszczenia" ryzyka

Wyobraźmy sobie, że w czasach, kiedy wybuch Wezuwiusza pogrzebał Pompeje istnieje ten sam klimat polityczny, co obecnie:

Rzym, 26 sierpnia 79 roku - Dziś Forum podało do publicznej wiadomości, że cesarz Tytus odwiedzi Herculaneum, aby ocenić działania ratunkowe podjęte w Pompejach. Informuje również, że rząd przesłuchuje konstruktorów łodzi, na której zginął Pliniusz Starszy podczas próby ratowania mieszkańców.

Historia ludzkości roi się od katastrof, z których większość była nie dość znacząca, żeby przetrwać w naszej pamięci w miarę upływu lat i tylko garstka pozostawiła trwały ślad w historii. Obecny wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej nie plasuje się w pierwszej lidze katastrof na miarę Wezuwiusza. Wydarzył się jednak w świecie, w którym nastąpiły dwie ważne zmiany.

Po pierwsze, rosnąca liczba katastrof powstaje z winy człowieka. Malcolm Gladwell, który w 1996 roku napisał esej (wersja PDF) na temat katastrofy promu Challenger, zauważył, że „stworzyliśmy świat, w którym prawdopodobieństwo katastrofy technologicznej stało się nieodłącznym elementem codziennej rzeczywistości”. Po skonstruowaniu systemów o tysiącach wzajemnie powiązanych elementów nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich wszystkich możliwych zachowań we wszystkich okolicznościach. Nieprzewidywalne są również niektóre okoliczności. Gladwell pyta i zarazem odpowiada: „Kogo należy winić? Zdaniem teoretyków ryzyka nikogo i lepiej, jeśli się do tego przyzwyczaimy”.

Druga znacząca zmiana polega na tym, że szukanie winnych stało się bardziej sensacyjną informacją niż sama katastrofa (co wydaje się nieuniknione biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w epoce derywatów). Z dziennika New York Times dowiadujemy się, że w śledztwie przeciwko koncernowi BP i jego podwykonawcom Transocean i Halliburton prokuratorowi generalnemu bardziej może się przydać ustawa w ramach konwencji o ochronie ptaków wędrownych (Migratory Bird Act Treaty) niż ustawa o zanieczyszczeniach spowodowanych przez ropę naftową (Oil Pollution Act) czy o czystej wodzie (Clean Water Act). Przydatna może się okazać nawet ustawa o ochronie ssaków morskich (Marine Mammal Protection Act). Po ataku huraganu Katrina szukanie winnych miało tyle samo sensu, co obarczanie starożytnych Rzymian za wybuch Wezuwiusza. A mimo to, wszyscy mówili wyłącznie o szefie Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego, Michaelu Brownie i o prezydencie Bushu. Wychodzimy z założenia, że odpowiedzialność za katastrofy - czy to wywołane przez człowieka, czy będące wynikiem działania siły wyższej - trzeba zrzucić na barki jakiegoś człowieka i pokryć koszty z jego portfela.

Gdyby udało nam się odstawić na bok popisowe procesy polityczne, moglibyśmy dokonać pewnego postępu w kwestii skutków ekonomicznych takich zdarzeń.

Po pierwsze, powinniśmy przyjąć do wiadomości, że ryzyka podejmowane przez NASA, Transocean, czy Research in Motion (RIM) służą zaspokajaniu naszych pragnień w obszarze badania przestrzeni kosmicznej, nieskrępowanego dostępu do źródeł energii czy najnowszych gadżetów elektronicznych (tzw. „crackberry”, czyli uzależnienie od telefonów BlackBerry). Musimy zaakceptować fakt, że ani systemy, ani ludzie nie są idealni. Błędy się zdarzają.

A to oznacza, że żyjemy w świecie ryzyka systemowego, czyli tworzonego w wyniku zbiorczych działań wielu podmiotów, co w różnym stopniu naraża nas na niebezpieczeństwo rozmaitych potknięć czy wpadek. Ekonomika takich sytuacji stała się bez wątpienia nadrzędnym tematem tego roku i nadchodzących lat. Kiedy Wielki Kryzys uświadomił wszystkim ryzyko związane z seryjnymi bankructwami banków, rząd federalny stworzył Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC), fundusz rezerw, których koszt pokrywali wszyscy oszczędzający tak, aby nikt nie poniósł większych strat, jak również aby zmniejszyć prawdopodobieństwo łańcuchowych upadłości. Propozycje nałożenia podatku od transakcji na instrumentach pochodnych utrzymane są w tym samym duchu.

W Stanach Zjednoczonych określamy to mianem działań regulacyjnych. Ale można też spojrzeć na to przez pryzmat partnerstwa publicznoprawnego, czyli współpracy między przedsiębiorcami, którzy zarządzają bankami, a rządem, który strzeże dobra publicznego. Przy okazji cały proces prowadzi do zmniejszenia ryzyka dla instytucji finansowych.  

Czy koncerny naftowe mogłyby przekazywać podatek od baryłki ropy na poczet funduszu przeciwdziałania skutkom katastrof naftowych? Spodziewamy się, że taka propozycja wzbudzi powszechne oburzenie i skargi na wyższe ceny ropy dla konsumentów. Można argumentować, że skoro problem dotyczy BP, to czemu Exxon miałby za niego płacić? Niemniej jednak firmie Exxon przydarzyła się katastrofa tankowca Valdez u wybrzeży Alaski, więc w ostatecznym rozrachunku mamy remis. Problem stanowiłoby oczywiście ryzyko pokusy nadużycia. Bo czemu, załóżmy, Mobil miałby inwestować w środki bezpieczeństwa, skoro wiedziałby, że koszty potencjalnego wypadku pokryją inni?

Alternatywnym rozwiązaniem mogłoby być opracowanie zasad partnerstwa pomiędzy podmiotami prywatnymi a agencjami nadzoru, którego celem byłoby zmniejszanie ryzyka systemowego, a nie jego ubezpieczanie. Pamiętamy, jak firma Allstate reklamowała przedsiębiorstwom usługi ubezpieczenia od odpowiedzialności. Obiecywała przeprowadzić analizy bezpieczeństwa, ponieważ wiedziała, że klientami kierują te same motywacje - przede wszystkim chęć uniknięcia wypadków w ogóle.
Jako społeczeństwo oczekujemy pewnych korzyści i chcemy, aby ci, którzy biorą na siebie ryzyko, wymyślili lepsze/szybsze/tańsze sposoby ich dostarczania. Lecz skoro chcemy mieć więcej, potrzebujemy lepszych zabezpieczeń.

To nieuniknione, że systemy będą coraz bardziej złożone, a ludzie będą podejmowali coraz większe ryzyko, aby zrealizować swoje cele. Gdyby udało nam się przenieść ciężar debaty publicznej z kwestii swobody/regulacji rynku na kwestię partnerstwa na rzecz ograniczania ryzyka zarówno przedsiębiorców, jak i społeczeństwa, któremu służą, to moglibyśmy przynajmniej zrobić wszystko, co w naszej w naszej mocy, aby zredukować ryzyko systemowe powstałe w wyniku działań człowieka.
A potem możemy znowu zająć się szukaniem winnych wybuchu wulkanu na Islandii. Unia Europejska czy może linie lotnicze?

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Chris Meyer

Chris Meyer zajmuje się prognozowaniem i kształtowaniem przyszłości biznesu. Realizuje ten cel jako przedsiębiorca, publicysta, lider think tanku, konsultant, i menedżer.

Chris Meyer

Chris Meyer jest autorem książki It’s Alive: The Coming Convergence of Information, Biology, and Business (Informacja, biologia i biznes połączone w jeden żyjący organizm) (Crown Business, 2003).

Julia Kirby

Starsza redaktorka amerykańskiej edycji HBR.

Bądź na bieżąco

Powiązane artykuły

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy