X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Po studiach postanowiłam wybrać niekonwencjonalną ścieżkę kariery. Zamiast dwuletnich umów o pracę w banku, firmie konsultingowej albo prawniczej czy nawet zamiast siedzenia na garnuszku rodziców, postanowiłam podjąć pracę lektorki angielskiego w Chinach w nadziei, że jakoś po drodze wymyślę całą resztę.

Przez kolejne pięć lat mieszkałam i pracowałam w Mongolii, Rosji, Tajlandii, Afganistanie, Syrii, Kuwejcie, Katarze i Turcji. Uczyłam tam angielskiego, pracowałam jako dziennikarka wolny strzelec, pisałam sprawozdania dla firm konsultingowych oraz urządzałam przyjęcia, na które zapraszałam fascynujących ludzi.

Moi znajomi otwarcie wyrażali zaniepokojenie, czy kiedykolwiek uda mi się wrócić na ścieżkę kariery po kilkuletniej nieobecności. Nie wiedzieli jednak podobnie jak ja że w rzeczywistości już od kilku lat rozwijałam karierę przedsiębiorcy. Znalazłam sposób na utrzymanie w trakcie podróży, podejmowałam decyzje, gdzie chcę mieszkać, nauczyłam się kilku rzeczy, które bardzo mi się przydały w trakcie budowania start‑upu przy wsparciu środków venture capital.

W Stanach Zjednoczonych przyzwyczailiśmy się do prostych procesów. Kiedy ktoś łamie postanowienia kontraktu, wnosimy sprawę do sądu. Jeżeli masz problemy z kimś w pracy, idziesz do działu HR. Jeżeli nie działa strona internetowa, wysyłasz powiadomienie, prosząc o wsparcie.

W większości na świecie takie usługi czy struktury nie istnieją lub nie funkcjonują. Kiedy masz jakiś problem, sam musisz sobie z nim poradzić. Zwykle trzeba dowiedzieć się, kto może ci pomóc, potem przekonać tę osobę, żeby faktycznie pomogła.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak zostać lepszym liderem? »

Chcesz być lepszym menedżerem? Wyjedź za granicę 

Carmit T. Tadmor , William W. Maddux , Adam D. Galinsky

Na zagranicznych podróżach zyskują firmy i pracownicy. Z badań przeprowadzonych przez autorów wynika, że ludzie z doświadczeniem międzynarodowym lepiej radzą sobie z  problemami i wykazują większą kreatywność.

Dlaczego warto podróżować?

Kiedyś wylądowałam na północnej granicy Badakhshan, w autonomicznym regionie graniczącym z Afganistanem, Pakistanem, Chinami, Tadżykistanem i Kirgistanem. Miałam trzy dni, żeby złapać samolot z zachodniego Tadżykistanu, więc tylko dwa dni, żeby się tam dostać: przejechać przez południowy Kirgistan albo wrócić, przemieszczając się wzdłuż granicy z Afganistanem, co zajęłoby mi przynajmniej pięć dni. Dotychczas nie miałam trudności ze znalezieniem transportu, ale w związku z niedawnymi niepokojami w południowym Kirgistanie granica była formalnie zamknięta.

Sytuacji wcale nie polepszał fakt, że zostało mi jedynie 200 dolarów w gotówce, a najbliższy bankomat znajdował się po drugiej stronie Hindukuszu. I nawet gdyby udało mi się tam dotrzeć, nie miałam dostatecznie dużo pieniędzy na koncie na zakup nowego biletu na samolot.

Działanie w warunkach ograniczonych środków, na nieznanym terytorium i bez żadnego oczywistego źródła władzy, informacji czy pomocy tak, krótko mówiąc, wygląda życie w start‑upie.

W końcu syn właściciela chaty, w której się zatrzymałam, zobowiązał się znaleźć dla mnie kierowcę i chodziliśmy od drzwi do drzwi, aż wreszcie znaleźliśmy kogoś, kto miał odpowiednie kontakty na granicy. Kupiliśmy kilka paczek papierosów dla celników, którzy z przyjemnością nas przepuścili, a ja ostatecznie zdążyłam na samolot.

Jak wspominałam, kiedy utkniesz z czymś w trasie, musisz znaleźć osobę, która potrafi ci pomóc, ponieważ formalne procesy rozwiązywania problemów nie istnieją. Najskuteczniej można to zrobić, kiedy mamy rozbudowaną bazę kontaktów. Każdy rozwijający się region, w którym pracowałam, ma osobne wyrazy określające wpływ i powiązania. W chińskim to guanxi, a w arabskim wasta. Im więcej ich masz i im częściej z nich korzystasz, tym bardziej jesteś skuteczny.

Gdzie najwięcej się nauczysz?

Wielu moich rówieśników ze Stanów uważa, że aby dostać pracę albo żeby dostać się do programu, należy złożyć podanie. Wysyłają więc papiery i słusznie oczekują, że jeżeli zostaną ocenieni pozytywnie, przejdą do kolejnego etapu.

W mniej rozwiniętych krajach przyjmuje się, że trzeba pilnować, aby dokument dotarł do celu, a jego adresata należy zachęcić (delikatnie lub inaczej) do tego, by zechciał zrobić to, czego chcemy. Kiedyś podsłuchałam rozmowę między bankowcem i jego praktykantem o robieniu prawa jazdy na Bliskim Wschodzie. Praktykant, Amerykanin, przyznał, że nie rozumie, dlaczego jego wniosek o prawo jazdy został odrzucony, mimo że spełnił wszystkie formalne wymagania. Przełożony powiedział mu, że jeżeli chce, żeby wniosek został rozpatrzony pozytywnie, musi wysłać go, prosząc jednocześnie o pomoc pośrednika, który ma wasta.

Kiedy starasz się zgromadzić fundusze bez wasta, często usłyszysz nie. Przedsiębiorcy, którzy najszybciej gromadzą fundusze, to zwykle osoby, które wiedzą, że trzeba korzystać ze znajomości, a nie tylko zawzięcie opowiadać o pomyśle w nadziei, że inwestor sam się nami zainteresuje. Jeżeli zgłaszasz się do przyspieszacza, nie poprzestawaj na wysłaniu aplikacji. Dowiedz się, kto zainwestował w fundusz, który go wspiera lub kto odgrywa rolę mentora, i kup tym ludziom drinka. Albo przynajmniej porozmawiajcie na Twitterze.

Oglądanie w telewizji Antiques Roadshow to najdalej posunięte formy targowania się w Ameryce. Przywykliśmy, że do każdego produktu jest przyczepiona konkretna cena. Nawet jeżeli istnieje jakaś możliwość negocjacji np. kupując samochód nigdy nie spodziewamy się, by sprzedawca zgodził się na obniżkę większą niż 25%.

W wielu innych krajach kupujący stawiają sobie za cel, by przekonać sprzedającego do oddania mu wszystkiego, co sprzedaje, za darmo. W rzeczywistości chodzi bardziej o barter niż zupełne wydanie wszystkiego, a targowanie się jest normą, a nie wyjątkiem.

Jak prowadzić negocjacje?

Mieszkając w Turcji, przyzwyczaiłam się do negocjowania cen za wszystko, począwszy od tak podstawowych rzeczy jak cena za butelkę mleka. Czasami zupełnie zapomina się o pieniądzach, które zastępuje skomplikowany system przysług. Oddaj mi swoją skórzaną kurtkę za darmo, a ja polecę cię wszystkim moim znajomym. Naprawisz mi kran, to ja poproszę kuzyna, żeby nareperował twój samochód i umówię twojego kuzyna z moją słodką przyjaciółką. Wręcza ci zdjęcie.

W świecie przedsiębiorczości start‑upy nie mają zbyt wiele kapitału na rozruch, więc ich liderzy muszą się nauczyć, jak wymieniać się innymi rzeczami. Cóż taka firma, która znajduje się dopiero w fazie zalążkowej, może zaoferować Expedii, Google czy Citibankowi? Musisz sprzedać historię: opcje na nowe technologie albo dostęp do rynku, który w innych okolicznościach byłby trudny do zdobycia. Jak start‑up przekonuje wysoko wykwalifikowanych kandydatów na pracowników, że będą pracowali za miskę zupy? Albo szybko uczysz się sprzedawać umiejętności, które posiadasz (elastyczność, autonomię, potencjał wzrostu), jednocześnie obniżając rangę zagrożeń (bankructwa).

Chris Sacca, jeden z najbardziej barwnych wiceprezesów w Dolinie Krzemowej, napisał kiedyś na Twitterze, że jedyną rzeczą, jakiej wymagał od ludzi, których miał zatrudnić, było znalezienie się w sytuacji, w której byli zagubieni, sami, w miejscu, w którym nikt nie mówił ich językiem i musieli polegać na łasce i niełasce innych.

Podróżując, bez przerwy znajdujesz się w takiej właśnie sytuacji. Bywałam w najróżniejszych miejscach, w których patrząc z perspektywy czasu można było naprawdę odlecieć. (Podróżowanie autostopem po południowej Syrii na początku wojny domowej, skręcenie nogi w kostce podczas wspinaczki na górę gdzieś w Rumunii, ostre zatrucie pokarmowe i biegunka w centralnym Myanmarze... przepraszam, mamo).

Na szczęście w większości tych sytuacji przekonałam się, że świat nie jest aż tak przerażający. Wszystko da się jakoś rozwiązać, jeżeli zachowujesz spokój, spodziewasz się najlepszego i idziesz naprzód.

W start‑upach, podobnie jak w podróżach, zdarzają się nieoczekiwane potknięcia i ciężkie chwile. Nie ma gwarancji, że dotrzesz na szczyt, ale niemal w każdym przypadku przeżyjesz i będziesz bogatszy o to doświadczenie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak działać dobrze w B2B? »

Sprzedawcy B2B muszą działać bardziej jak biura podróży 

Nicholas Toman , Brent Adamson , Cristina Gomez

Kieruj potencjalnych klientów przez proces zakupu.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Gillian Morris

Jest współzałożycielem i prezesem Hitlist, mobilnej aplikacji, która wysyła spersonalizowane, aktywne alerty użytkownikom, gdy są dostępnie tanie loty do miejsc do których chcą jechać.

Bądź na bieżąco

Odblokuj wszystko!

Trzy tytuły – trzy perspektywy HBRP.pl, ICAN.pl, MITSMR.pl
31 szkoleń z certyfikatem online ICAN Business Advisor
Webinaria kryzysowe Wideo i LIVE

Powiązane artykuły

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco

Odblokuj wszystko!

Trzy tytuły – trzy perspektywy HBRP.pl, ICAN.pl, MITSMR.pl
31 szkoleń z certyfikatem online ICAN Business Advisor
Webinaria kryzysowe Wideo i LIVE

Najpopularniejsze tematy