Harvard Business Review Polska
Zamów prenumeratę
X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Niewidzialna ręka rynku nie istnieje

Jonathan Schlefer  · 6 min

Niewidzialna ręka rynku nie istnieje

Nic nie przemawia za istnieniem niewidzialnej ręki rynku – to chyba jedna z najlepiej strzeżonych tajemnic ekonomii. Po ponad 100 latach badań, które miałyby udowodnić jej działanie, w latach 70. ubiegłego wieku teoretycy ekonomii ostatecznie stwierdzili, że nie ma powodów uważać, iż rynki są pod wpływem niewidzialnej ręki, która prowadzi je do stanu optymalnej równowagi, czy też równowagi w ogóle.

Przekaz ten jakoś nigdy nie przebił się jednak do świadomości ich kolegów praktyków, którzy z wielkim zaangażowaniem udzielają rad niemal na każdy temat. Większość z nich nigdy nawet nie słyszała o wnioskach teoretyków albo też całkowicie je ignorowała.

Oczywiście dynamiczne, czasem pełne niepokojów, dzieje kapitalizmu zadają kłam istnieniu niewidzialnej ręki. Do najświeższych dowodów w tej sprawie można zaliczyć kryzys finansowy, który wybuchł w roku 2008 oraz zagrażający Europie kryzys zadłużenia. Mieszkając w Meksyku, kiedy w 1994 roku zaczynał się tam kryzys, i badając prowadzoną tam politykę, nie dostrzegłem działania jakiejkolwiek niewidzialnej ręki. Później kiedy sięgnąłem głębiej do teorii ekonomii, zszokowało mnie odkrycie faktu, że przynajmniej w tym wypadku teoria pokrywa się z praktyką.

Określanie rentowności przedsięwzięć jest konieczne do skutecznego i mądrego zarządzania. »

Szkolenie online ICAN Business Advisor - Ocena ekonomiczna projektów 

Jak przeprowadzić ocenę projektu inwestycyjnego?
Jak podejmować lepsze decyzje inwestycyjne?

Szkolenie zawiera 7 lekcji, które pozwolą Ci pewniej poruszać się w świecie finansów i inwestycji.

Produkt cyfrowy - dostęp ważny przez 3 miesiące od daty zakupu.

Model, który nie działa

Badaniach nad naturą i przyczynami bogactwa narodów (1776) Adam Smith wspominał o niewidzialnej ręce rynku w jednym z podrozdziałów, który gdyby nie ta wzmianka, byłby zapewne mniej znany. W całej książce wspomniał o niej tylko raz, natomiast wielokrotnie przytaczał przykłady sytuacji, w których „naturalna wolność” jest szkodliwa. Pozwólmy bankom pożyczać pieniądze na o wiele więcej niż 5%, a zaczną pożyczać ludziom rozrzutnym i nieroztropnym, co doprowadzi do powstawania baniek spekulacyjnych i załamań finansowych. Pozwólmy, by „ludzie z jednej branży” zaczęli się konsultować, a „wymyślą, jak podnieść ceny”. Pozwólmy, by siły rynku nadal sterowały podziałem pracy, a ukształtują pracowników, którzy będą „tak głupi i niewyedukowani, jak tylko może być człowiek”.

W latach 70. XIX wieku, na uniwersytetach ekonomiści na poważnie zajęli się tworzeniem modeli „równowagi ogólnej”, by dowieść istnienia niewidzialnej ręki rynku. Mieli nadzieję, że uda im się wykazać, iż wymiana rynkowa między poszczególnymi osobami, która jest nakierowana na zabezpieczenie własnych interesów, oraz firmami dążącymi do maksymalizacji zysku, doprowadzi gospodarkę do stanu optymalnej i stabilnej równowagi. Leon Walraz ze szwajcarskiego uniwersytetu w Lozannie uważał, że jego dzieło Elementy czystej ekonomii (1874) odniosło w tej materii sukces, ekonomiści stwierdzili jednak, że jeszcze do tego daleko. Ostatecznie w 1954 roku Kenneth Arrow z Uniwersytetu Stanforda oraz Gerard Debreu z Yale (Cowels Commission) stworzyli wzorcowy model stanu „równowagi ogólnej”, za który później przyznano im nagrodę Nobla. W oparciu o kilka założeń, które opisywały konkurencyjne rynki, dowiedli, że istnieje pewien zestaw cen, które równoważą podaż i popyt na wszystkie towary. Nikt jednak nigdy nie dowiódł, że prowadzi do tego jakaś niewidzialna ręka rynku. Jest to jedynie sytuacja, w której może dojść do równoważenia podaży i popytu, jeżeli akurat jakimś trafem do niej dojdzie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wskaźniki PKB nie mierzą tego, co ważne »

Ekonomia dobrostanu 

Justin Fox

Istnieją trzy główne powody, dla których PKB jest pod ostrzałem krytyki. Po pierwsze, nawet według tych kryteriów, na których sam się opiera, PKB jest wadliwym wskaźnikiem: pomija wiele działań ekonomicznych (na przykład niezarobkowe prace domowe), a sprowadzając funkcjonowanie ogromnych, złożonych systemów do jednej liczby, w nieuchronny sposób zniekształca rzeczywistość. Druga przyczyna to ta, że PKB nie uwzględnia osiągnięć w wymiarze ekonomicznym i środowiskowym. Wreszcie istniejące, łatwo dostępne mierniki – osiągnięcia edukacyjne, oczekiwana długość życia i tym podobne – mogą stanowić o wiele lepsze odzwierciedlenie dobrostanu społeczeństwa niż dorobek gospodarczy.

Gospodarka potrzebuje systemu nawigacji

W roku 1960 Herbert Scarf z Yale udowodnił, że cykle gospodarcze Arrow‑Debreu mogą przebiegać nierówno. Ich model wyglądał coraz mniej wiarygodnie. Artykuły seminaryjne z lat 70. XX wieku, w tym jeden autorstwa Debreu, odebrały „ostatnią rozpaczliwą nadzieję”, jak mówi o tym Franklin Fisher, ekonomista teoretyk z MIT, na dostarczenie dowodów, iż rynki same sprowadzają gospodarkę do stanu równowagi. Frank Hahn, liczący się ekonomista teoretyk z Cambridge University, podsumowuje całą sprawę następująco: „Nie mamy żadnym powodów, by przypuszczać, że istnieją siły, które prowadzą gospodarkę do stanu równowagi”.

Możemy się tu posiłkować pewną analogią z dziedziny inżynierii. W myśl idei niewidzialnej ręki gospodarki rynkowe są jak samoloty pasażerskie, które niezależnie od wszelkich zagrożeń towarzyszących podróżom powietrznym, są aerodynamicznie stabilne. Pod wpływem turbulencji wracają do stanu równowagi, zmieniając nieznacznie tor lotu. W świetle teorii równowagi ogólnej w kształcie z lat 60. i 70. XX w. gospodarki przypominają raczej myśliwce. Pod wpływem silnego prądu powietrznego, nie tylko nie zmieniłyby nieznacznie toru lotu, lecz stałyby się całkiem niesterowane i rozbiłyby się na kawałki, gdyby komputerowy system nawigacyjny „fly‑by‑wire” nie naprowadzał ich wciąż na właściwy kurs, zapobiegając katastrofie.

Ekonomia nie reguluje się sama

Ekonomiści mogą polemizować z tym porównaniem, ale żaden rozsądny teoretyk nie powie, że tzw. model „równowagi ogólnej” sprawdza się w praktyce. Sam wyraz „równowaga” jest w tym kontekście dalece niestosowny i wprowadza w błąd, gdyż opisuje sytuację, która równowagą nie jest ani w języku ogólnym, ani technicznym. Równowaga gospodarcza, stan stabilności, ku któremu ma zmierzać gospodarka, jest wyrazem pewnych nadziei części ekonomistów, ale nie jest to mechanizm, który udało się opisać za pomocą uznanego modelu. Mówienie o „równowadze” sprawia, że ekonomiści oszukują samych siebie – i innych.

Niepowodzenie stworzenia modelu opisującego działanie niewidzialnej ręki, jak na ironię, jest bardzo ważnym faktem. W zasadzie każdy model ekonomiczny mógłby być chybiony. Jeżeli jednak od stu lat najtęższym umysłom ekonomicznym nie udało się wykazać, w jaki sposób owa niewidzialna ręka miałaby prowadzić rynki do stanu równowagi, to czy taki mechanizm w ogóle istnieje? Katastrofie musi zapobiegać coś spoza sfery ekonomii, np. normy społeczne czy regulacje rynkowe, jak sugerował w swoich lepszych wystąpieniach Ben Bernanke.

Niewidzialna pięść rynku?

W jaki sposób niektórym modelom ekonomicznym udaje się zachować równowagę? Model Arrow‑Debreu zagraża każdej osobie, firmie czy dobru jako bytom osobnym. Rzekomi praktycy ekonomii tworzą modele, które przedstawiają rzeczywistość w sposób zagregowany - homogenizują. W ten sam sposób traktują zboże, iPody i usługi fryzjerskie, przedstawiając je jako jednorodny zasób rzeczy pod nazwą „towar” i oznaczając go symbolem „Y”. Pakują do jednego worka zupełnie różnych ludzi i mówią o nich „reprezentanci”. Łatwo wbudować w taki model stabilność już poprzez samo założenie, że można ją osiągnąć. Pozostaje ona jednak jedynie założeniem. W jaki sposób zdecentralizowana działalność handlowa może popchnąć rynki do stanu równowagi, jeżeli istnieje tylko jedno dobro podlegające wymianie?

Wskutek akademickiej zaściankowości, większość owych ekonomistów (rzekomo) praktyków dysponuje w najlepszym wypadku zdawkową wiedzą na temat wyników badań ekonomistów teoretyków, które świadczą o niestabilności rynków. Być może słyszeli gdzieś o nich podczas jednego z wykładów z teorii ekonomii i wrzucili do lamusa pamięci, traktując jako głupie i niepotrzebne. Są i tacy, co się z teoretykami nie zgadzają. Milton Friedman powiedział kiedyś do Franklina Fishera, że nie widzi powodu, by badać stabilność modelu równowagi ogólnej, gdyż gospodarka jest oczywiście układem stabilnym - w przeciwnym razie „marnowalibyśmy tylko swój czas”. Fisher uszczypliwie zauważył, że uwaga na temat ekonomistów, którzy marnują swój czas, w zasadzie znajduje pokrycie w faktach. Próżno jednak szukać w nich potwierdzenia dla „oczywistej” stabilności gospodarki.

Szkodliwa wiara

Zbyt silna wiara w niewidzialną rękę rynku sprawiła, że Rezerwa Federalna nie zauważyła nadchodzącego kryzysu na rynku kredytów mieszkaniowych. Główne modele, z których korzystali, przewidywały, że rynki zawsze, wręcz natychmiastowo, powrócą do stanu równowagi, jak więc mogłoby dojść o załamania? Kiedy wybuchł kryzys, Rezerwa Federalna odstawiła na bok swoje skomplikowane modele i zareagowała z pełną mocą, by ratować gospodarkę.

Nieśmiertelna idea niewidzialnej ręki nadal daje o sobie znać. Pozwoliła Angeli Merkel, niemieckiej kanclerz - nawet jeśli dorastała w Niemczech Wschodnich w ustroju komunistycznym - uwierzyć, że redukcja wydatków budżetowych i deregulacja rynku pracy może zażegnać kryzys w strefie euro. Posługując się myśleniem obarczonym wiarą w uzdrawiającą siłę niewidzialnej ręki, rządy europejskich państw nieustannie spóźniają się z dostarczeniem skutecznych rozwiązań a euro nie potrafi adekwatnie reagować na zawirowania rynku. W rezultacie kryzys w strefie euro jest o wiele bardziej dotkliwy, niż powinien.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Konwencjonalne modele ekonomiczne są zbytnio upraszczające »

Schyłek tradycyjnej ekonomii 

Dan Ariely

Dan ArielyTradycyjna teoria ekonomiczna zakłada, że ludzie są w stanie podejmować racjonalne decyzje i że, ogólnie rzecz biorąc, rynki i instytucje podlegają zdrowej samoregulacji. Globalny kryzys ekonomiczny, twierdzi Dan Ariely, zburzył jednak te dwa dogmaty i zmusił nas do rewizji fałszywych założeń na temat zachowań rynków, firm i ludzi. Co więc mają robić dalej menedżerowie, którzy są nauczeni formułowania racjonalnych założeń, ale działają w nieuporządkowanym, często nieprzewidywalnym otoczeniu biznesowym?
Autor napisanego ze swadą artykułu, profesor ekonomii behawioralnej na Duke University, pokazuje, w jaki sposób ta stosunkowo młoda dziedzina nauki może pomóc przedsiębiorstwom skuteczniej bronić się przed głupotą i marnotrawstwem. Mądre firmy będą rozwijać kompetencje w dziedzinie ekonomii behawioralnej, zatrudniając specjalistów, którzy przeprowadzą małe, wzajemnie wzbogacające się eksperymenty. W ten sposób zdobędą zupełnie inny obraz tego, jak ludzie podejmują decyzje. Bowiem zemsta i nieuczciwość to tylko dwa z irracjonalnych zachowań, które bywają podłożem decyzji i działań podejmowanych przez pracowników i klientów firm.
Kiedy świadomość irracjonalności zachowań ludzkich przeniknie na wskroś daną firmę, będzie ona mogła zastosować podejście właściwe ekonomii behawioralnej dosłownie w każdym obszarze swojej działalności – od nadzoru właścicielskiego i zarządzania zasobami ludzkimi po marketing i obsługę klienta.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy