X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Myślcie o start-upach jak o strzelaniu do celu

Robert E. Litan  · 2 min

Myślcie o start-upach jak o strzelaniu do celu

W odpowiedzi na poważne obawy dotyczące perspektyw wzrostu gospodarczego ukazały się niedawno dwa e‑booki, których autorzy starają się odpowiedzieć na pytania, wokół których toczy się obecnie dyskusja - czy jedyną drogą do utrzymania wzrostu produktywności, a co za tym idzie zysków, jest innowacyjność?

Tyler Cowen z George Mason University jest pesymistą i wróży nadejście czasów „wielkiej stagnacji”. Z kolei Erik Brynjolfsson i Andrew McAfee z MIT zajmują stanowisko przeciwne - swój optymizm czerpią z postępów w robotyce i innych dziedzinach, które stymulują produktywność. Ta sprzeczność opinii specjalistów pokazuje, że do ich prognoz lepiej podchodzić z dużą ostrożnością. O tym, kto miał rację, dowiemy się, kiedy przyjdą dane o produktywności naszej gospodarki. Nim to się jednak stanie, aby dowiedzieć się, czy jesteśmy na dobrym kursie, czy też błądzimy, pozwólcie, że zasugeruję pewien wskaźnik, którym możemy się posłużyć już dziś - jest nim liczba nowozakładanych firm.

Jest to liczba, na którą możemy mieć realny wpływ. Przede wszystkim musimy sobie uzmysłowić, że innowacyjność to coś więcej niż tylko wynalazczość czy pomysłowość - to kwestia komercjalizacji. Technologie, które doprowadziły do zmiany paradygmatu i w najwyższym stopniu wpłynęły na podniesienie standardów życia w dłuższym okresie, zazwyczaj były wprowadzane na rynek przez przezwyciężających schematy przedsiębiorców a nie spółki o ugruntowanej pozycji rynkowej. Wystarczy wspomnieć o takich wynalazkach jak telegraf, telefon, samochód, samolot, komputery, większość oprogramowania, wyszukiwarki internetowe, klimatyzatory - wszystkie symbolizują nowoczesność. Autorami tych wszystkich innowacji byli właśnie przedsiębiorcy.

Oczywiście w większości przypadków życie start‑upów jest dość krótkie i tylko garstka z nich ma szanse zająć miejsce obok takich firm jak Ford, GM, IBM, Microsoft, Intel, Apple czy Google. Liczba nowotworzonych firm może nam jednak podpowiedzieć, jakie są szanse rozwinięcia kolejnych spółek tego typu. Zakładając stałość uwarunkowań, im więcej zakłada się firm, tym więcej oddaje się w gospodarce „strzałów do celu”, które mogą zakończyć się wielkim sukcesem.

Niestety w Stanach Zjednoczonych sprawy nie toczą się obecnie w najlepszym kierunku. Kilkanaście lat przed recesją liczba nowozakładanych firm każdego roku wahała się w granicach 500‑600 tysięcy i, jak się zdawało, była ona niezależna od cykli koniunkturalnych. Wszystko zmieniło się jednak wraz z recesją z lat 2008‑2009, którą zapoczątkował kryzys na rynkach finansowych. W roku 2009, czyli w najbliższym nam okresie, na temat którego posiadamy wiarygodne dane liczba nowozakładanych firm spadła do poziomu 400 tysięcy.

Bez wątpienia te niepokojące statystyki przyczyniły się do konsensusu politycznego i uchwalenia przez Kongres ustawy JOBS Act, której zapisy mają wspierać nowopowstające i rozwijające się przedsiębiorstwa, zwłaszcza te, które chcą wejść na giełdę poprzez obniżenie kosztu swojego kapitału.

Należałoby jednak to prawo jeszcze dopracować, tak by wykraczało poza kwestie kapitałowe i ułatwiało przedsiębiorcom także pozyskiwanie utalentowanych pracowników oraz korzystanie z istniejących możliwości. Musimy zmienić prawo imigracyjne, by móc przyciągnąć i zatrzymać u nas wykształconych imigrantów, zwłaszcza tych, którzy chcieliby od razu otwierać nowe firmy. Potrzebna jest też reforma polityki licencyjnej na uniwersytetach rozwijających nowe technologie, które są w dużej mierze finansowane ze środków budżetowych. Wreszcie zachodzi potrzeba zmian różnych regulacji prawnych, tak by zaktualizować, zmodyfikować lub wyeliminować zbyt kosztowne dotychczasowe przepisy, a nowe tworzyć według klucza relacji kosztów do spodziewanych korzyści.

W Senacie złożono już odpowiednie propozycje zmian. Choć cieszą się szerokim i wciąż rosnącym poparciem, to w związku z toczącą się właśnie kampanią wyborczą, byłbym mile zaskoczony, gdyby Kongres postanowił się nad nimi pochylić jeszcze w tym roku. Zmiany legislacyjne dotyczące nowopowstających firm powinny być jednak priorytetem w roku 2013.

Możemy się spierać o szczegóły, ale z pewnością zrobimy duży krok naprzód, jeżeli ustalimy, co jest motorem wzrostu gospodarczego i co wobec tego trzeba wspierać. Odpowiedź na oba pytania brzmi - start‑upy.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy