X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Jak odzyskać mentalność założycieli w dużej firmie?

James Allen  · 4 min

Jak odzyskać mentalność założycieli w dużej firmie?

W nowoczesnym świecie korporacje stały się tak olbrzymie, że często zatraciły się w swoich skomplikowanych strukturach organizacyjnych, a ich pracownicy nie pamiętają już o misji, która przyświecała im na początku drogi rozwoju. Często zaczynamy się zastanawiać, jak przywrócić poczucie pierwotnej misji i potrzebę działania w taki sposób, w jaki postępowałby właściciel firmy.

Fascynują mnie słowa przedsiębiorcy Steve’a Blanka, który mówi o potrzebie „hakowania kultury korporacyjnej” m.in. po to, by zwiększać innowacyjność. Oznacza to nic innego jak wprowadzanie oddolnej rewolucji w sposobie funkcjonowania firmy. I często dotyczy pracowników, którzy nie są ani właścicielami, ani najwyższą kadrą zarządzającą.

Poszukiwania mentalności założyciela moglibyśmy zacząć od odtworzenia pierwotnej misji, na bazie której nasza korporacja powstała. Moglibyśmy też założyć, że głosy naszych klientów zagubiły się gdzieś w morzu szeptów z linii frontu. Albo że cała filozofia „myśl i działaj jak właściciel” została stłumiona przez zbyt złożoną strukturę organizacyjną.

No tak. Ale co może w rzeczywistości zrobić taka płotka w morzu korporacyjnym? Kiedyś odnotowałem w swoim notatniku myśl, że nasza egzystencja w tej skomplikowanej strukturze korporacyjnej dobiega końca, a my nie mamy nawet pojęcia, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło. Nasi klienci z czasem stają się jedynie mało znaczącymi pionkami w tej układance, wymagając od czasu do czasu naszej uwagi. Pracownikom brakuje motywacji, są przemęczeni i nie wiedzą już, dlaczego ich firma właściwie istnieje.

Jak możemy więc tej sytuacji przeciwdziałać? Jak możemy zrewolucjonizować naszą firmę?

Po licznych dyskusjach i warsztatach w międzynarodowych korporacjach stworzyłem listę 7 działań, które mogłyby zapoczątkować taką rewolucję w twojej firmie.

Stwórz atmosferę, w której pracownicy mogą poczuć się buntownikami

Słyszałem o menedżerach, którzy chcąc przywrócić w swoich firmach mentalność założycieli, powiesili znak na swoich drzwiach „wstęp tylko dla rewolucjonistów”. Cała strategia bazuje tutaj na indywidualnych pracownikach. Na tym, co oni pojedynczo mogą uczynić, aby działać jak właściciel założyciel.

Oto lista kroków, którą opracował dla siebie menedżer w jednej z wielkich korporacji amerykańskich:

  • będę spędzał mniej czasu przy biurku, a więcej z klientami i pracownikami, którzy z nimi bezpośrednio pracują,

  • będę rozbijał problemy na mniejsze, tak aby moi pracownicy mogli się nimi zająć,

  • będę pamiętał, aby nie komplikować bardziej procesów i produktów; będę zadawał sobie pytanie, czy aby na pewno klienci będą chcieli ponieść dodatkowe koszty związane z większym poziomem złożoności produktu/usługi,

  • będę działał sprawnie; będę pamiętał, że szybkość jest ogromną przewagą konkurencyjną,

  • będę obdarzał ludzi większym zaufaniem; będę się martwił efektem końcowym, a nie ścieżką dotarcia do niego,

  • będę prosił o wybaczenie, nie o pozwolenie,

  • uczynię z moich pracowników buntowników; będę się starał przekazać im JAK i DLACZEGO, a nie CO,

  • nie będę stronił od konfliktów; będę traktował konflikt jako możliwość stworzenia lepszych rozwiązań,

  • umożliwię szybkie odejście z firmy „wampirom energii”, tak aby inni mieli codziennie siłę i energię do działania,

  • co miesiąc wypowiem wojnę jednemu elementowi biurokracji,

  • będę gloryfikował herosów, którzy będą mnie w tych działaniach wspierać.

Tak naprawdę ta lista działań pokazuje, że każda organizacja jest w ostatecznym rozrachunku sumą tysięcy indywidualnych bić serc. A do zmiany kultury korporacyjnej wystarczy na początku tylko jedno.

PRZECZYTAJ TAKŻE: To kluczowe wyzwanie »

Jak w drodze na szczyt zachować ducha firmy? 

James Allen

Duch małej firmy powstaje z setek relacji, które z czasem zyskują na sile.

Najpierw posprzątaj u siebie

Wiele osób często narzeka na ograniczenia, które ich zdaniem tworzone są odgórnie. Uważają, że winę za ten stan rzeczy ponoszą ludzie na wyższych poziomach zarządzania w korporacji. Kiedyś jednak przyjrzałem się temu bliżej. Zorganizowałem odpowiedni eksperyment, który zaowocował tym, że na 40 inicjatyw 90% było de facto pomysłami na działania lokalne, optymalizujące funkcjonowanie lokalne.

Szukaj sojuszników w centrali

Ufaj. Jeśli posprzątasz u siebie, pochwal się rezultatem. Jeśli udało ci się lokalnie osiągnąć choćby niewielki sukces, wprowadzić korzystną zmianę – to twoja wizytówka. Twoja waluta w kontaktach z centralą, która zapewni ci sojuszników i wsparcie. A tego będziesz potrzebować przy większych „rewolucjach”.

Buduj zaufanie i sojusze z osobami decyzyjnymi w centrali

Wypracuj sobie pozycję „nieszablonowego pilota”. Ale pamiętaj – prezesi nie tolerują podwładnych, którzy pojawiają się u nich po to, aby opowiadać o problemach. Docenią jednak twoje plany, jeśli powołasz się na jakiś nawet niewielki sukces i poprosisz o czas na dokonanie większych „rewolucji”, tak aby nikt nie zakłócał w międzyczasie twoich działań.

Przyglądaj się inicjatywom płynącym z góry

Można je posegregować na trzy grupy:

  • działania, które trzeba pośpiesznie wdrożyć, gdyż pomogą ci one w osiągnięciu celu, czyli w przywróceniu mentalności założycieli na twoim poziomie,

  • zalecenia, które mogą całkowicie blokować realizację twojego celu,

  • zalecenia z góry, które nie działają ani na niekorzyść, ani na korzyść.

Niestety nie mam tutaj żadnych konkretnych zasad oraz pomysłów, jak sobie z takimi inicjatywami poradzić. Jedyne, co mogę powiedzieć, to: wybieraj bitwy mądrze, ponieważ nie o wszystko warto wojować.

Kreuj i gloryfikuj herosów, których warto rekrutować do szeregów buntowników

Kiedy już zoptymalizujesz zakres działań, które będą też wspierane przez centralę i kadrę zarządzającą wysokiego szczebla, nie szczędź też szefostwu pochwał i dziel się z nimi każdym sukcesem. Skorzystasz na tych sojuszach również w przyszłości, a twoje przyszłe działania będą miały już naturalnych sprzymierzeńców.

Pamiętaj, że cała twoja praca powinna ci dostarczać też sporo frajdy

A to oznacza, że musisz sobie i innym pozwolić na trochę szaleństwa. Oczywiście w granicach rozsądku, ale warto pozwolić pracownikom na odrobinę obywatelskiego nieposłuszeństwa. Wybierz sobie jedną biurokratyczną czynność w miesiącu, którą będziecie ignorować. Przykładowo może to być ignorowanie jakichś konkretnych maili. Kto wie? Może to też być element optymalizacji funkcjonowania na twoim poziomie korporacyjnej egzystencji.

Powyższa lista jest zestawem działań, które powinny pomóc w zainicjowaniu rewolucji w twojej korporacji. Wymaga ona na pewno dużej dozy idealizmu i uważnego wsłuchiwania się w odgłosy tysięcy bijących pojedynczo serc. I zimnej krwi w doborze odpowiednich bitew z „korporacyjnymi biurokratami”. Na dodatek trzeba być wyposażonym w umiejętność przeprowadzania działań o charakterze taktyczno‑strategicznym.

Ale czy nie jest to tak naprawdę opis każdego, kto dokonał w historii jakiejś rewolucji?

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wspieraj najlepszych »

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy