X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Epoka przemysłowa dobiegła końca, podobnie będzie z epoką cyfrową

Greg Satell  · 4 min

Epoka przemysłowa dobiegła końca, podobnie będzie z epoką cyfrową

W słynnej scenie z filmu Absolwent z 1967 r. przyjaciel rodziny bierze na bok Benjamina Braddocka, bohatera granego przez Dustina Hoffmana, i szepcze konspiracyjnym tonem: „Plastiki... plastiki mają wielką przyszłość”. Dziś wydaje się to dziwne, ale w tamtych czasach tworzywa sztuczne były czymś naprawdę nowym i ekscytującym.

Gdyby film został nakręcony w innym wieku, porada dla młodego Braddocka brzmiałaby inaczej. Być może poradzono by mu, żeby szukał przyszłości na kolei lub w elektronice, albo po prostu powiedziano: „Jedź na Zachód, młody człowieku!”. W każdej epoce jest wiele rzeczy, które współcześnie wydają się nowe i wspaniałe, ale dla przyszłych pokoleń będą bez wyrazu, banalne.

Odkrywaj jeszcze więcej i częściej. Kupując prenumeratę, gwarantujesz sobie dostęp do solidnej dawki harvardzkiej wiedzy. Miej pewność, że nic cię nie ominie.

Z prenumeratą możesz więcej!

Dziś technologia cyfrowa stała się takim krzykiem mody, ponieważ po dziesięcioleciach rozwoju wykazuje swą niezwykłą przydatność. Mimo to, gdyby uważniej się przyjrzeć, widać już oznaki jej nieuniknionego spowszednienia. Musimy zacząć przygotowywać się do nowej ery innowacji, w której na pierwszy plan wysuną się inne technologie, takie jak genomika, materiałoznawstwo i robotyka.

Aby zrozumieć, co się obecnie dzieje, warto przyjrzeć się wcześniejszym technologiom. Na przykład rozwój elektryczności nastąpił na początku lat 30. XIX w., kiedy Michael Faraday wynalazł dynamo i silnik elektryczny. Jednak dopiero 50 lat później Edison otworzył pierwszą elektrownię, a po upływie kolejnych 40 lat, w latach 20. ubiegłego wieku, elektryczność zaczęła mieć wymierny wpływ na produktywność.

Każda technologia podąża podobną ścieżką odkryć, inżynierii i transformacji. W przypadku elektryczności Faraday odkrył nowe zasady, ale nikt nie wiedział, jak z nich skorzystać. Najpierw trzeba było je zrozumieć na tyle dobrze, aby osoby takie jak Edison, Westinghouse i Tesla mogły wymyślić, jak tworzyć rzeczy, które chcieliby kupić konsumenci.

Niemniej jedna technologia to za mało, aby doprowadzić do prawdziwej transformacji. Po pierwsze, ludzie muszą zmienić swoje przyzwyczajenia, a następnie muszą się pojawić innowacje pochodne. Zanim elektryczność zaczęła mieć realny wpływ ekonomiczny, konieczne było przeprojektowanie fabryk oraz ponowne wyobrażenie sobie samej pracy. Dopiero wtedy urządzenia gospodarstwa domowego, łączność radiowa i inne rzeczy odmieniły nasze życie, ale aby się do tego doszło, potrzeba było kolejnych kilku dziesięcioleci.

Cyfryzacja całkowicie przeobraziła nasz świat. Komuś, kto w latach 60. ubiegłego wieku spoglądałby na komputer IBM typu mainframe, trudno byłoby wytłumaczyć, że kiedyś podobne maszyny zastąpią książki i gazety, dadzą nam rekomendację, gdzie możemy coś zjeść, oraz wskazówki, jak tam dojechać, a nawet będą z nami rozmawiać. Dziś jednak wszystkie te rzeczy stały się elementem naszej codzienności.

A jednak istnieje dziś kilka powodów, by sądzić, że czeka nas wkrótce zmierzch epoki cyfrowej. (Co istotne, nie twierdzę, że przestaniemy korzystać z technologii cyfrowej – przecież nadal korzystamy z przemysłu ciężkiego, po prostu nie mówimy już, że żyjemy w erze przemysłowej).

Widzę trzy główne powody, dlaczego era cyfrowa dobiega końca. Pierwszym jest sama technologia. Tym, co rozbudzało emocje wokół komputerów, była zdolność upakowania na płytkach krzemowych coraz większej liczby tranzystorów, co określano mianem Prawa Moore’a. Dzięki temu mogliśmy wykładniczo zwiększać z roku na rok moc stosowanej przez nas technologii.

Dziś jednak prawo Moore'a jest u kresu swoich możliwości i postęp nie będzie już równie łatwy. Firmy, takie jak Microsoft i Google, projektują wyspecjalizowane mikroprocesory do obsługi własnych algorytmów, ponieważ nie mogą sobie pozwolić na czekanie na nową generację tych urządzeń. Aby zmaksymalizować wydajność, konieczne jest stopniowe optymalizowanie technologii pod kątem konkretnego zadania.

Po drugie, umiejętności techniczne niezbędne do stworzenia technologii cyfrowej drastycznie obniżyły swój poziom, czego świadectwem jest rosnąca popularność tzw. platform bez kodowania. Podobnie jak w przypadku mechaników samochodowych i elektryków, umiejętność posługiwania się technologią cyfrową staje się w coraz większym stopniu umiejętnością na poziomie średnim.

Ten materiał przygotował zespół think tanku „How To Do IT”

Dziś każda firma – niezależnie od wielkości i branży – jest firmą IT. Dlatego łączymy świat biznesu i technologii. Sprawdź, jak działamy. Dołącz do społeczności liderów, którzy świadomie kształtują swoją biznesową przyszłość.

Zapisz się na nasz newsletter »

I wreszcie aplikacje cyfrowe osiągają względną dojrzałość. Kupując dziś nowego laptopa lub telefon komórkowy, otrzymujemy te same funkcje, które kupowaliśmy pięć lat temu. Nowe technologie, np. inteligentne głośniki, takie jak Amazon Echo czy Google Home, zwiększają wygodę korzystania z interfejsu głosowego, ale dają niewiele więcej.

Choć edytory tekstu i aplikacje na smartfony zapewniają nam pewną ograniczoną nową wartość, ogromne pokłady wartości można dopiero uruchomić dzięki zastosowaniu technologii cyfrowej w dziedzinach takich jak genomika czy materiałoznawstwo, które wspomagają tradycyjne gałęzie przemysłu, takie jak produkcja, energetyka czy medycyna. Zasadniczo wyzwaniem jest nauczenie się, jak zaprząc bity do kierowania atomami.

Aby zrozumieć, jak to będzie działać, przyjrzymy się programowi Cancer Genome Atlas (Atlas genomu nowotworów). Program ten został zainicjowany w 2005 r. z prostą misją sekwencjonowania genomów nowotworowych i publikowania ich w internecie. Do teraz skatalogowano w nim ponad 10 000 genomów w ponad 30 odmianach raka, co spowodowało zalew innowacji w dziedzinie onkologii. Atlas był również inspiracją dla podobnego programu w dziedzinie materiałoznawstwa, zwanego Materials Genome Initiative (Program genomu materiałów).

Działania te już teraz znacząco powiększają naszą zdolność do innowacji. Wystarczy spojrzeć na prace z dziedziny zaawansowanej chemii akumulatorów, na których ma się opierać czysta gospodarka energetyczna, co wymaga odkrycia nieistniejących jeszcze materiałów. Niegdyś konieczne byłoby testowanie setek lub tysięcy molekuł, ale naukowcom udało się przeprowadzić symulacje genomów materiałowych i znacznie zawęzić możliwości dzięki zastosowaniu niezwykle wydajnych superkomputerów.

W następnej dekadzie techniki te będą coraz częściej stosować algorytmy uczenia maszynowego, a także nowe architektury obliczeniowe, takie jak obliczenia kwantowe i układy neuromorficzne, które działają inaczej niż komputery cyfrowe.

Możliwości tej nowej ery innowacji są niezwykle fascynujące. Przy wszystkich swoich urokach rewolucja cyfrowa miała dość ograniczony wpływ ekonomiczny w porównaniu z wcześniejszymi technologiami, takimi jak energia elektryczna czy silnik spalinowy. Nawet dziś technologie informacyjne odpowiadają jedynie za ok. 6% PKB w gospodarkach rozwiniętych.

Wystarczy porównać to z produkcją, opieką zdrowotną i energetyką, które tworzą odpowiednio 17%, 10% i 8% globalnego PKB, a widać o wiele większy potencjał wywierania wpływu poza światem cyfrowym. Aby zdobyć tę wartość, musimy przemyśleć innowacje na miarę XXI wieku.

W przypadku technologii cyfrowej kluczowymi atrybutami konkurencyjności są szybkość i zwinność. Techniki, takie jak szybkie prototypowanie i iteracja, znacznie przyspieszyły rozwój i często przyczyniły się do poprawy jakości, ponieważ doskonale znamy leżące u ich podstaw technologie. Nie można tego jednak powiedzieć o technologiach, które dopiero powstają.

Nie da się szybko prototypować komputera kwantowego, leku na raka ani nieodkrytego materiału. Technologie, takie jak genomika i sztuczna inteligencja, budzą poważne wątpliwości etyczne. W ostatnich kilku dekadach nauczyliśmy się szybko poruszać. W ciągu kolejnych kilku dziesięcioleci będziemy musieli ponownie nauczyć się chodzić w wolniejszym tempie.

Więc choć mantrą w erze cyfrowej była zwinność i przełom, w nowej erze innowacji znaczące miejsce ponownie odzyskają badania i odkrycia. Czas zacząć myśleć w mniejszym stopniu o hackatonach, a bardziej o tym, jak stawiać czoło wielkim wyzwaniom.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Sieć w domu i dom w sieci »

Internet rzeczy – rewolucja tuż za rogiem 

Jakub Chabik PL

Gdy nadeszła era internetu, a wraz z nią nowe modele biznesowe, pojawiły się nowe możliwości: pozyskiwanie klientów przez sieć, handlowanie informacją, portale i platformy e‑commerce. Później to z kolei technologie mobilne znacząco zmieniły nasze życie.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco

Odblokuj wszystko!

Trzy tytuły – trzy perspektywy HBRP.pl, ICAN.pl, MITSMR.pl
31 szkoleń z certyfikatem online ICAN Business Advisor
Webinaria kryzysowe Wideo i LIVE

Najpopularniejsze tematy