X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Eko-etykiety: najważniejsze pytania

Andrew Winston  · 3 min

Eko-etykiety: najważniejsze pytania

Czy doczekamy wreszcie dnia, w którym wszystkie produkty będą opatrzone ekologicznymi etykietami z danymi dotyczącymi emisji węglowych i innych wskaźników wpływu na środowisko? Najnowsze wieści przynoszą nam zdecydowaną odpowiedź, że… „może”. W odstępie raptem paru dni GM poinformowało o wprowadzeniu nowych eko‑etykiet dla niektórych modeli Chevy, zaś sieć brytyjskich supermarketów Tesco wycofała się z ważnego, prowadzonego od czterech lat eksperymentu w dziedzinie etykiet informujących o śladzie węglowym.

Próby przedstawienia nabywcom korporacyjnym i użytkownikom końcowym większej liczby danych o produktach przez nich kupowanych ma za sobą dość powikłaną historię. Doświadczenia Tesco w szczególności zaś uwydatnia istotne pytania związane z eko‑etykietowaniem.

Po co informacje o śladzie węglowym?

Tesco jest liderem w dziedzinie udzielania nabywcom informacji o śladzie węglowym – firma dokonała przeglądu i oznaczyła ponad 500 produktów. Tesco poszło śladem pierwszych wypadów Pepsi na teren etykietowania z marką chipsów ziemniaczanych Walkers – także w Wielkiej Brytanii. Od tego czasu jednak firma próbuje zmierzyć się z ważnymi pytaniami o to, w jaki sposób system etykiet ekologicznych miałby się sprawdzić:

PRZECZYTAJ TAKŻE: Na czym polega ekologiczne podejście Wallmarta »

Walmart poszerza ROI z myślą o eko-energii 

Andrew Winston

Na czym polega pomiar nowego wskaźnika rentowności firmy Walmart? 

  • Które produkty tego „potrzebują”? Znacznie więcej sensu ma umieszczanie tego typu informacji na samochodzie, przed zakupem którego nabywcy zazwyczaj wnikliwie analizują różne oferty i który ma znaczący wpływ na poziom emisji węglowych gospodarstwa domowego. Ale w przypadku chipsów ziemniaczanych – nie bardzo.

  • Jaki rodzaj informacji powinno się podawać (o ile w ogóle)? Czy ślad węglowy jest najbardziej użytecznym rodzajem informacji? Czy może całkowite zużycie energii podczas cyklu życia produktu? Będzie to w znacznej mierze zależało od produktu – etykiety na pożeraczach prądu, jak żarówki, klimatyzatory czy samochody powinny podawać całkowite zużycie energii i koszt użytkowania w ciągu roku lub w ciągu całego cyklu życia produktu. Dla mleka czy przekąsem więcej sensu ma informowanie o ilości energii zużytej do momentu umieszczenia produktu na półkach sklepowych, ale znowu – to w niczym nabywcom nie pomaga. A zatem nawet bez podawania dokładnej co do grama ilości związków węgla, połączenie danych ilościowych i jakościowych, jak na nowych etykietach samochodów Chevy, w większości przypadków może jednak mieć sens.

  • Czy da się podsumować ekologiczność produktu na etykiecie? To chyba najtrudniejsze pytanie i o rozmiarach wyzwania świadczą setki różniących się między sobą eko‑etykiet. W niektórych przypadkach, jak samochód, być może koncepcja „ekologiczności” jest całkiem prosta, zważywszy na wpływ na środowisko wywierany podczas „fazy użytkowania” produktu – jeśli dostajemy o 50% wyższą wydajność zużycia paliwa, wiemy że znacząco redukujemy nasz wpływ na środowisko. Ale jak bardzo ekologiczne jest 80 g węgla w przypadku paczki chipsów? Diabli wiedzą.

  • Ile pracy i jakie koszty trzeba włożyć w proces badań i produkcji etykiet? Tesco postawiło sprawę jasno: głównym powodem zaprzestania procesu jest fakt, że każdy produkt wymagał „minimum kilkumiesięcznej pracy”. Wniosek ten przyszedł w ciekawym momencie, gdyż narzędzia do kalkulacji śladów bardzo szybko się rozwijają. Ale – i jest to spore zastrzeżenie – jesteśmy coraz bliżej określenia, gdzie w większości cykli życia produktów znajdują się „gorące miejsca” (np. w przypadku detergentów za największą część śladu ekologicznego odpowiadają pralki), niż znajomości dokładnej liczby gramów na produkt. Ten poziom zaawansowania przyjdzie wraz z opracowaniem lepszych danych i metod alokacji związków węgla (odzwierciedlając jak podejrzewam narzędzia alokacji kosztów opracowane w ciągu ostatniego stulecia przez księgowych). Ale czy w większości przypadków nie wystarczą prawidłowe informacje wskazujące tylko ogólny kierunek?

  • Czy klientom w ogóle na tym zależy? To absolutnie podstawowe pytanie, ale odpowiedź na nie obecnie może nie mieć żadnego znaczenia. Czy ludziom „zależało” na etykietach o wartości odżywczej, gdy wprowadzono je po raz pierwszy? Prawdopodobnie niezbyt, i nie jest jasne, czy zależy im na tym nadal, zważywszy jak niezdrowo ogólnie rzecz biorąc żyją Amerykanie. Ale być może mielibyśmy jeszcze gorsze problemy z otyłością gdyby nie etykiety.

Zielone standardy łańcucha dostaw

Co jednak jest w tym wszystkim naprawdę ciekawe, to fakt, że w wymuszaniu zmian strona konsumencka – choć cieszyła się większym zainteresowaniem mediów – miała mniejsze znaczenie. Popyt na więcej informacji dotyczących każdego produktu rośnie tak naprawdę w świecie B2B. Od Sustainability Consortium dla produktów detalicznych i konsumenckich – które dostało ostatnio sporego wstrząsu spowodowanego odejściem dyrektora wykonawczego po zaledwie ośmiu miesiącach pracy – po Sustainable Apparel Coalition dla branży sprzętu sportowego i odzieży, grupy branżowe podejmują współpracę przy zbieraniu danych i opracowywaniu standardów pomiaru śladów.

Jestem pewien, że Tesco i inni więksi detaliści będą nadal żądać od dostawców danych dotyczących śladów węglowych i innych danych ekologicznych przy wyborze produktów, które oferują na swoich półkach, oraz ustalaniu specjalnych promocji. „Ekologizacja” łańcucha dostaw to jeden z najbardziej pewnych trendów w sferze ekologii, ponieważ korzyści ze znajomości śladów ekologicznych w łańcuchu dostaw są oczywiste – od oszczędności po ograniczenie ryzyka i lepszą pozycję marki.

Zatem większość prac nad zbieraniem danych i rankingami będzie się odbywać nadal poza świadomością konsumentów. Zważywszy na to, jaką siłą do wprowadzania zmian w produktach i dokonania wstępnej selekcji lepszych opcji dla nabywców dysponują detaliści i inni klienci z sektora B2B, być może tak właściwie jest lepiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Poznaj korzyści zrównoważonego rozwoju »

Zrównoważony rozwój w korporacjach: sukces czy klęska? 

Andrew Winston

Za często para idzie w gwizdek. Jak tego uniknąć?

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy