X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

8 sposobów, jak przeczytać (o wiele) więcej książek w tym roku

Neil Pasricha  · 6 min

8 sposobów, jak przeczytać (o wiele) więcej książek w tym roku

Przez większość mojego dorosłego życia czytałem być może pięć książek rocznie – jeśli miałem szczęście. Pochłaniałem kilka pozycji podczas wakacji i zawsze miałem przy łóżku kilka tytułów, które dusiłem na wolnym ogniu miesiącami.

Aż nagle w zeszłym roku zaskoczyłem sam siebie – przeczytałem 50 książek. W tym roku chcę, aby było ich 100. Nigdy nie czułem większej kreatywnej aktywności we wszystkich obszarach mojego życia. Mam poczucie, że jestem ciekawszą osobą, lepszym ojcem, znacząco wzrosła też moja produkcja pisarska. Zwiększenie tempa czytania wywołało efekt domina, który wpłynął na wiele innych dziedzin.

Żałuję tylko, że nie zrobiłem tego wcześniej. Dlaczego czekałem 20 lat?

Prawdę mówiąc świat, w którym dziś żyjemy, jest stworzony do ślizgania się po powierzchni, a nie głębokiego nurkowania, dlatego też zajęło mi trochę czasu, aby określić konkretne zmiany, które znacząco przyśpieszyły tempo czytanych przeze mnie lektur. Żadne z nich nie wiązały się z tempem czytania. W istocie robię to dość wolno.

Oto moje rady, jak wpisać w swoje życie lekturę większej liczby książek, uwzględniające nawyki, które zmieniłem.

Umieść czytanie w centrum

W 1998 roku psycholog Roy Baumeister wraz z współpracownikami przeprowadził słynny eksperyment z wykorzystaniem ciastek czekoladowych i rzodkiewek. Uczestników podzielono na trzy grupy i poproszono o powstrzymanie się od jedzenia przez trzy godziny przed eksperymentem.

  • Grupa 1 otrzymała ciastka czekoladowe i rzodkiewki i usłyszała, że może jeść tylko rzodkiewki. 

  • Grupa 2 otrzymała ciastka czekoladowe i rzodkiewki i usłyszała, że może jeść, co tylko chce. 

  • Grupa 3 nie otrzymała w ogóle jedzenia. 

Następnie badacze poprosili wszystkie trzy grupy o rozwiązanie niezwykle trudnego zadania, aby zobaczyć, jak długo uda się im wytrzymać. Nie było zaskoczeniem, że grupa 1, która zużyła całą siłę woli na powstrzymanie się przed zjedzeniem ciasteczek, uległa jako pierwsza.

Jaki ma to związek z czytaniem? Uważam, że umieszczenie telewizora w centralnym miejscu domu jest jak ustawienie tam talerza ciasteczek czekoladowych. Pokusa oglądania wielu programów ogranicza siłę woli, żeby zabrać się za czytanie książek.

Świetnie ujmuje to wiersz Roalda Dahla „Skutki nadużywania teletrutki” (tłum. Tomasz Wyżyński):

Dlatego przyszła wreszcie pora, by pozbyć się telewizora! Postawcie szafy pod ścianami i wypełnijcie je książkami!

W zeszłym roku wraz z żoną przesunąłem nasz jedyny telewizor do ciemnej, niewykończonej piwnicy, a w jego miejscu na ścianie przy frontowych drzwiach postawiliśmy półkę z książkami. Teraz widzimy ją, obok niej przechodzimy i dotykamy jej dziesiątki razy dziennie. A telewizor stoi zgaszony w piwnicy, czekając, aż drużyna Toronto Blue Jays zagra w play‑offach albo w Netflixie pojawi się nowy sezon House of Cards.

Przejmij kontrolę nad swoim mózgiem i wyzwól swój potencjał »

Umysł Lidera 

Umysł lidera (The Leading Brain)
Wykorzystaj przełomowe odkrycia neuronauk, które zmieniają podejście do zarządzania sobą i innymi
Książka dla Trenera 2018 w prestiżowym konkursie Polskiego Towarzystwa Trenerów Biznesu.
Najlepsza książka biznesowa 2017 roku w kategorii Zarządzanie wg startegy+business.
Lektura obowiązkowa dla osób, które chcą pokonać swoje ograniczenia i poznać szczyt swoich możliwości!

Złóż publiczne zobowiązanie

W swojej wpływowej książce Wywieranie wpływu na ludzi Robert Cialdini dzieli się wynikami badania psychologicznego, z którego wynika, że ludzie grający na wyścigach konnych są znacznie pewniejsi wygranej po obstawieniu wybranego konia niż bezpośrednio przed wykupieniem zakładu. Cialdini wyjaśnia następnie, dlaczego zaangażowanie jest jednym z sześciu potężnych narzędzi wywierania wpływu społecznego.

Dlaczego więc nie pomyśleć o sobie jak o koniach wyścigowych? Zrób zakład dotyczący czytania, zakładając konto w serwisie lubimyczytac.pl lub Goodreads, zaproś do znajomych kilku współpracowników lub przyjaciół, a następnie aktualizuj swój profil za każdym razem, kiedy przeczytasz jakąś książkę. Albo też stwórz listę e‑mailową, aby przesyłać krótkie recenzje przeczytanych książek. Dokładnie to robię co miesiąc, wysyłając e‑maila w klubie Książek Miesiąca. Ukradłem ten pomysł autorowi bestsellerów Ryanowi Holidayowi, który sam ma świetną listę lektur.

Znajdź kilka zaufanych, wyselekcjonowanych list

W związku z powyższym warto sobie uświadomić, że przemysł wydawniczy w Stanach Zjednoczonych produkuje co roku ponad 50 tysięcy książek. Czy masz czas na przeglądanie tysiąca nowych książek tygodniowo? Nikt tego nie robi, dlatego korzystamy z pośredników takich jak recenzje w sieci.

Ale czy powinniśmy otrzymywać listę lektur od księgarzy? Jeśli jak ja lubisz zaglądać na półkę „nasz wybór” w niezależnych księgarniach, wiesz, że nie ma nic milszego niż poznanie ulubionych książek innej osoby. Znalezienie kilku zaufanych, wyselekcjonowanych list może być również łatwe jak znalezienie listy e‑mailowej, o której wspomniałem, ale jak trochę głębiej poszukasz, możesz znaleźć listę, która dokładnie odpowiada twoim gustom. Oto listy, które sam lubię: lista lektur Billa Gatesa, lista lektur Dereka Siversa oraz lista Tima Ferrissa, który zebrał liczne rekomendacje do gości swoich podcastów.

Zmień podejście do przerywania lektury

Można przerwać lekturę i odczuwać z tego powodu wyrzuty sumienia. Można też przerwać lekturę i czuć z tego powodu dumę. Trzeba jedynie zmienić swoje nastawienie. Wystarczy powiedzieć: „Uff! Wreszcie dałem sobie spokój z tą cegłą, żeby zrobić miejsce na prawdziwe arcydzieło, które mam zamiar teraz przeczytać”. Tim Urban napisał artykuł „The Tail End”, który może nam pomóc w zmianie tego nastawienia. Przedstawia w nim uderzający obraz liczby książek, które pozostały nam do przeczytania w życiu. Kiedy w pełni zrozumiesz tę liczbę, zapragniesz wykarczować zarośla, które oddzielają cię od leżącej przed tobą oazy.

Rezygnuję z lektury trzech do czterech książek na rzecz jednej, którą czytam do końca. Zanim kupię jakąś pozycję, przeprowadzam test pierwszych pięciu stron (sprawdzając ton, tempo i język), a następnie daję sobie wolną rękę, żeby przerwać w połowie lekturę, jeśli tylko mam na to ochotę.

Zrób sobie „post na wiadomości” i zdecyduj, na co wydajesz pieniądze

Przez lata byłem prenumeratorem „New York Timesa” i pięciu innych czasopism. Zmieniałem prenumeraty, żeby zawsze mieć do przeczytania coś świeżego i uwielbiałem czekać na pojawienie nowego numeru w skrzynce na listy. Po powrocie z długich wakacji, na których miałem wreszcie czas, żeby zatopić się w lekturze, zacząłem sobie uświadamiać, że czytanie krótszych, bardziej urywanych teksów nie pozwala mi się w nie zagłębić. Dlatego zrezygnowałem z wszystkich prenumerat.

Co jeszcze, poza uwolnieniem części uwagi, zyskałem, rezygnując z wszystkich kanałów informacyjnych? Dla mnie była to oszczędność ponad 500 dolarów rocznie. Dzięki temu mogę kupić około 50 książek rocznie. Co wolałbym mieć za 10–20 lat – cenną kolekcję książek, które przeczytałem i z których uczyłem się przez lata, czy… stertę starych gazet?

Trzykrotnie zwiększ ruch na półce

Uświadomiłem sobie, że przez lata myślałem o swojej biblioteczce jak o czymś stałym, niemalże obiekcie artystycznym. Stała na honorowym miejscu otoczona kwiatami. Teraz zacząłem o niej myśleć jak o żywym organizmie. Zawsze w ruchu. Nieustannie zmieniająca się. Co tydzień wrzucam zapewne na półkę około pięciu książek i pozbywam się z niej trzech lub czterech. Książki trafiają na półkę z wypożyczalni w sąsiedztwie, fantastycznego antykwariatu, lokalnych niezależnych księgarni i sieciówek oraz, oczywiście, sklepów internetowych. Gdy książki opuszczają półkę, przekazujemy je znajomym, sprzedajemy w antykwariacie lub zostawiamy w wypożyczalni. Dynamiczny charakter tego procesu sprawia, że zawsze idę do półki z książkami, a nigdy po prostu nie przechodzę obok niej. W rezultacie czytam więcej.

Czytaj książki papierowe

Możesz się zastanawiać, dlaczego po prostu nie czytam ebooków na urządzeniu mobilnym, oszczędzając sobie czasu i wysiłku związanego z przynoszeniem książek do domu oraz pozbywaniem się ich. W czasach, kiedy nasze kolekcje filmów i zdjęć coraz bardziej się cyfryzują, posiadanie rozwijającej się organicznie kolekcji książek w domu ma w sobie coś trwałego. Zastanawiając się nad tym głębiej, możesz powiedzieć, że to miłe fizyczne przedstawienie ewolucji i zmian zachodzących w twoim umyśle, kiedy czytasz. (Może dlatego moja żona nie pozwala mi trzymać mojej kolekcji komiksów Far Side na swojej półce). A ponieważ tak często spędzamy cały dzień przed ekranem komputera, wzięcie autentycznej książki do ręki może stanowić miłą zmianę tempa.

Wykorzystaj zasadę 10 tysięcy kroków

Dobry znajomy opowiedział mi kiedyś historię, która utkwiła mi w pamięci. Powiedział, że Stephen King zalecał kiedyś, żeby czytać mniej więcej pięć godzin dziennie. Mój znajomy skomentował to tak: „To przecież bzdura. Kto ma na to czas?”. Ale potem, po latach, był na wakacjach w stanie Maine. Stał z przyjaciółką w kolejce przed kinem i kogo zobaczył przed sobą? Stephena Kinga! Przez cały czas stania w kolejce King miał nos zatopiony w książce. Kiedy weszli do sali, nadal czytał, aż do wyłączenia świateł. Kiedy światła ponownie rozbłysły, natychmiast otworzył książę. Czytał nawet wychodząc z kina.

Nie udało mi się skontaktować ze Stephenem Kingiem, żeby potwierdzić prawdziwości tej opowieści. Niemniej liczy się dla mnie jej przesłanie. Chodzi o to, że możemy w istocie czytać znacznie więcej. We wszystkich zakamarkach dnia kryją się minuty, które w sumie składają się na ogromną ich liczbę.

To jak z zasadą 10 tysięcy kroków. Obejdź sklep dookoła, zaparkuj samochód z tyłu, pobiegaj z dzieciakami po domu i bum! – udało ci się przejść 10 tysięcy kroków.

Podobnie ma się rzecz z czytaniem. Kiedy przez większość mojego życia udawało mi się przeczytać tych pięć książek rocznie? Podczas wakacji lub długich przelotów. „O! Będę miał dużo wolnego czasu”, myślałem. „Lepiej jak wezmę parę książek”.

Kiedy czytam teraz? Cały czas. Kilka stron tu. Kilka stron tam. Mam zawsze ze sobą w torbie książki. Zwykle czytam literaturę faktu rano, kiedy mój umysł jest w trybie uczenia się, a beletrystykę wieczorem, przed pójściem spać, kiedy mój umysł potrzebuje uspokojenia. Tak gromadzą się strony wciskane stopniowo we wszystkie zakamarki dnia.

Miłej lektury!

PRZECZYTAJ TAKŻE: Co warto czytać? »

Wiem, co czytać 

Leigh Buchanan

Dzięki Robertowi Morrisowi, jednemu z 10 najlepszych recenzentów portalu Amazon, dowiesz się, którym książkom o biznesie warto poświęcić swój czas i uwagę.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Neil Pasricha

Autor bestsellerów na liście „New York Timesa”: The Happiness Equation oraz The Book of Awesome. Przez dekadę zajmował się rozwojem umiejętności przywódczych w Walmart, a obecnie jest dyrektorem The Institute for Global Happiness, którego misją jest zwiększanie poziomu szczęścia w organizacjach.

Bądź na bieżąco

Powiązane artykuły

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy