X
Następny artykuł dla ciebie

Patriotyzm gospodarczy ma coraz większy wpływ na wybory zakupowe polskich konsumentów. Dlaczego rośnie znaczenie pochodzenia produktów i usług? I jak ten trend mogą wykorzystać firmy?

Gdy jakiś czas temu premier wizytował zakłady Mlekovita, nie tylko wzniósł toast szklanką mleka, ale też zeskanował kod z butelki, by sprawdzić, czy mleko jest polskie. Umożliwiła mu to aplikacja Pola, która – jak deklarują jej twórcy – zabrana na zakupy pozwala odnaleźć produkty „z duszą” i wspierać polską gospodarkę. Wbudowany w nią system oceny pozwala na weryfikację pochodzenia artykułu spożywczego i ocenę jego poziomu polskości w skali stupunktowej.

Pola wyróżnia asortyment należący do rodzimych przedsiębiorstw. Maksymalną liczbę otrzymuje produkt firmy, która jest zarejestrowana w Polsce, tutaj płaci podatki, tu również ma swoje centrum badawczo‑rozwojowe, a do tego nie jest własnością żadnego zagranicznego koncernu. Im więcej elementów „polskości” w produkcie, tym wyższą otrzymuje on ocenę.

Patriotyczna aplikacja nie pojawiła się przypadkowo. To tylko jeden z przykładów działań wpisujących się w trend patriotyzmu konsumenckiego. Do kupowania tego, co polskie, zachęca klientów coraz więcej inicjatyw, takich jak m.in.: serwis internetowy i aplikacja mobilna „Polska Smakuje”, akcja „Jem polskie jabłka”, „Polska Woda” czy kampania modowa #UbieramSięWPolskie. Jak te inicjatywy wpływają na polskich konsumentów i ich codzienne wybory?

Jakość, cena, polskość

„Pytani o pogląd na świat Polacy określają się w badaniach opinii publicznej jako patrioci. Okazuje się, że podobnie jest przy codziennych zakupach. Większość chce wspierać rodzime marki, wydając pieniądze na ich wyroby” – mówi Mariusz Pyc z Open Research. Przynajmniej deklaratywnie konsumenci doceniają to, co polskie. Jednak mimo wzrostu motywacji patriotycznej podczas zakupów nadal prym wiodą kryteria jakości i ceny. Polskie pochodzenie produktu zajmuje trzecią pozycję, ale jego rola rośnie. Warto przytoczyć chociażby dane z badań CBOS oraz Open Research. Pierwsze z nich, zebrane w raporcie Patriotyzm gospodarczy, pokazują, że w 2017 roku polskie pochodzenie produktu miało znaczenie dla 46%, podczas gdy rok wcześniej na to kryterium zwracał uwagę co trzeci ankietowany. Natomiast z badania Patriotyzm konsumencki Polaków, które przeprowadzono w 2017 roku, dowiedzieliśmy się, że aż 73% badanych uważa polskie pochodzenie produktu za argument przemawiający za jego zakupem. Rok wcześniej w pierwszej edycji tego badania podobne deklaracje składało 64% uczestników.

Polskość przestała być balastem, a stała się atutem. Polskie pochodzenie produktu zachęca konsumentów do zakupu artykułów spożywczych, produktów bankowych.

Polacy pytani o uzasadnienie swoich wyborów tłumaczą je przede wszystkim właściwością produktów (57%). Przywołują ich wysoką jakość, deklarują, że są lepsze od wyrobów zagranicznych, smaczniejsze, zdrowsze, bardziej ekologiczne. Podkreślają również zaufanie do producentów, większą wiedzę o towarach oraz przyzwyczajenie do marki. Pojawiają się również argumenty ściśle związane z patriotyzmem konsumenckim (43%), czyli przekonaniem o pozytywnym wpływie nabywania polskich produktów na krajową gospodarkę, sytuację przedsiębiorstw i pracowników (w tym większy popyt na pracę). Marginalnie pojawił się tu motyw rywalizacji ekonomicznej z innymi krajami, wyrażany jako niechęć do wspierania innych gospodarek. Odrębną kategorię (12%) stanowią odpowiedzi ogólne, zawierające odwołania do polskości, patriotyzmu i potrzeby wybierania tego, co „nasze”.

Według badań firmy Mintel opublikowanych w raporcie Patriotyzm konsumencki w kontekście polskiego rynku żywności i napojów 55% Polaków bardziej ufa żywności i napojom wyprodukowanym w Polsce. Niemal połowa ankietowanych wykazuje większe zaufanie do produktów małych firm niż dużych koncernów. Chcą wiedzieć, skąd pochodzi mleko wykorzystywane przy produkcji serów, skąd jest mięso i wyroby wędliniarskie, a nawet to, czy pite przez nich piwa, soki i napoje są od lokalnych dostawców.

Odkrywaj jeszcze więcej i częściej. Kupując prenumeratę, gwarantujesz sobie dostęp do solidnej dawki harvardzkiej wiedzy. Miej pewność, że nic cię nie ominie.

Z prenumeratą możesz więcej!

Zdaniem dr. Eryka Łona, autora wydanej w tym roku książki Patriotyzm gospodarczy, pokłosiem kryzysu finansowego lat 2007–2009 był spadek zaufania konsumentów do bezimiennych koncernów międzynarodowych na rzecz biznesów z twarzą, czyli firm rodzinnych. Przedsiębiorstwa te już dzięki samej nazwie stanowią jakąś markę. Prof. Jan Klimek z SGH w książce W rodzinnej firmie. Powstanie, rozwój, zagrożenia i szanse przywołuje, że w Szwajcarii czy Niemczech dla banków to firmy rodzinne są bardziej wiarygodne niż korporacje czy start‑upy, bo stoi za nimi nazwisko właściciela. Firmy te stają się również bardziej wiarygodne dla polskich klientów, którzy interesują się produktami z mniejszych, lokalnych zakładów produkcyjnych. Dlaczego Polacy deklaratywnie coraz chętniej kupują produkty firm rodzinnych? Ciekawych danych dostarcza badanie z 2015 roku, z którego wynika, że dla większości osób dokonujących takich wyborów motywacją jest wiara w to, że właściciele wykazują dużą troskę o jakość produktów (zobacz ramkę Dlaczego Polacy chętnie kupują produkty firm rodzinnych). A jakość produktów, za którą stoją polskie pochodzenie i atrakcyjna cena, to dla Polaków doskonałe połączenie.

Polskie zakupy niekoniecznie w polskich sklepach

Czy konsumencki patriotyzm przekłada się na zachowania zakupowe? I tak, i nie. Z raportu Mintela wiemy, że Polacy kupują lokalnie tylko 15% produktów rolnictwa ekologicznego – bezpośrednio od dostawców czy w lokalnych sklepach. Choć zdajemy sobie sprawę, że popularne sieci handlowe są przeważnie w zagranicznych rękach, nie powstrzymuje to nas przed dokonywaniem patriotycznych wyborów w Biedronce, Lidlu czy Tesco. Tomasz Bartnik, partner w marketingowej pracowni koncepcyjnej One Eleven, zwraca uwagę na to, że jako konsumenci jesteśmy skrajnie pragmatycznym narodem, który najczęściej ponad pobudki patriotyczne przedkłada niskie ceny lub dostępność produktu. Polskim konsumentom nie w głowie bojkoty firm, które odprowadzają podatki w rajach podatkowych czy w niefortunny sposób wykorzystują w komunikacji zdjęcia odwołujące się do martyrologii. Większość bojkotów marek kończy się na burzy w mediach społecznościowych i znikomym przełożeniu na rynek. Niskie ceny przed prawdziwymi bojkotami powstrzymują. Z tego też powodu zagraniczne sieci nie obawiają się o swój los, bo gdyby dla Polaków ważniejsze było to, z jakiego kraju pochodzi właściciel sklepów, w których zaopatrują się na co dzień, wciąż istniałyby polskie Alma, Bomi czy MarcPol.

W przypadku sieci dyskontów dostarczanie klientom produktów wysokiej jakości, w atrakcyjnej cenie, wyprodukowanych w sposób zrównoważony wiąże się z nawiązywaniem partnerstw z krajowymi producentami. Zwraca na to uwagę Piotr Rogowski, członek zarządu Lidl Polska: „Gdy istnieje możliwość współpracy z krajowym dostawcą, stawiamy na polskie produkty. Sprzedaż artykułów spożywczych od polskich producentów stanowi ponad 70% obrotu firmy Lidl Polska. Współpracujemy zarówno z liderami rynku, takimi jak na przykład Grupa Mlekovita, SM Mlekpol, Grupa Polmlek, ZM Tarczyński, Van Pur, jak i z mniejszymi firmami o wieloletniej tradycji, takimi jak na przykład OSM Koło, Średzka Spółdzielnia Mleczarska Jana, Zakład Produkcji Jogurtu Magda, Browary Łódzkie, ZM Lukullus czy Piekarnia Nowel”. Okazuje się, że Lidl ma takie grupy asortymentowe, które w 100% pochodzą z polskich firm, na przykład całe świeże mięso pod marką Rzeźnik. Ponadto sieć wspiera w eksporcie rodzime podmioty gospodarcze, w tym producentów owoców i warzyw. „W samym 2018 roku poprzez naszą sieć 230 firm z Polski wyeksportowano do ponad 20 europejskich państw towary o łącznej wartość 2,5 miliarda złotych” – wylicza Rogowski.

Do mody na polskość sieć odwołała się w spotach reklamowych. Wystąpiły w nich osoby odpowiadające za dostarczanie do swoich sklepów warzyw, kosmetyków czy wyrobów regionalnych. Dzięki temu klienci mogli poznać m.in. Renatę i Piotra Wychowałek z gospodarstwa Nowalijka, dostarczających na Ryneczek Lidla sałaty, rukolę, roszponkę czy szpinak, oraz Zdzisława Serwatkę z Serpol Cosmetics – polskiej firmy produkującej wybrane kosmetyki marki Cien oraz eksportującej produkty do blisko 20 europejskich sieci sprzedaży Lidl.

Patriotyzm coraz częściej przestaje być narodowy, a staje się lokalny, co znalazło odzwierciedlenie w „Tygodniach Regionalnych”. Wtedy w Lidlu można było znaleźć m.in. certyfikowane rogale świętomarcińskie z Wielkopolski, wołowinę z Mazur czy steki z udźca jelenia z Bieszczad. Z kolei Biedronka na tym tle wyróżnia się współpracą z polskimi projektantami mody, którzy dla klientów sieci projektowali już wieczorowe kreacje, koce, obuwie czy galanterię skórzaną w limitowanych edycjach i atrakcyjnych cenach.

„Można być zagraniczną firmą, a mimo to promować polskie produkty czy odwoływać się do polskości. Takie działania mają zazwyczaj charakter wizerunkowy. Kiedy firma postrzegana jako międzynarodowa zaczyna współpracować z marką lokalną, z jednej strony to nobilituje polską markę i pozwala jej szerzej zaistnieć na rynku, a z drugiej promuje zagraniczny koncern, który dzięki takim działaniom staje się bardziej nasz” – mówi Tomasz Bartnik.

Czym jest polska marka

Co dla klienta oznacza, że produkt jest polski? Poza najbardziej oczywistym kryterium decydującym o tym, że dany produkt jest uznawany za rodzimy (został wyprodukowany w Polsce przez polską firmę), w badaniu CBOS ankietowanym przedstawiono jeszcze dwa inne: wyprodukowała go za granicą polska firma i odwrotnie – wyprodukowała go w Polsce firma zagraniczna. Dla przeważającej części badanych (więcej na ten temat w ramce Polski produkt, czyli jaki) żaden z tych warunków nie jest wystarczający, by uznać produkt za polski. Można jednak zauważyć, że bardziej istotny dla respondentów jest rodowód firmy stojącej za danym produktem niż miejsce jego produkcji.

Prawie połowa badanych, robiąc zakupy, kieruje się przede wszystkim rodzimym pochodzeniem produktów. Jeszcze więcej osób bierze ten fakt pod uwagę, twierdząc, że istotny wpływ na ich decyzje ma to, czy dany towar został wyprodukowany przez polską firmę, czy został wyprodukowany w Polsce i czy firma, która go wyprodukowała, płaci podatki w naszym kraju (więcej na ten temat w ramce Czynniki decydujące o wyborze). Dla ponad połowy badanych (56%) przy podejmowaniu decyzji konsumenckich ważne są wszystkie trzy aspekty, a dla 19% – żaden z nich. Jak jest naprawdę?

Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, czym jest polska marka, wcale do najłatwiejszych nie należy. „Trudno mówić o pojęciu polskiej marki, ponieważ jest ono wyjątkowo mętne i wieloznaczne. Z punktu widzenia konsumentów polskie są marki, które są na polskim rynku bardzo długo albo brzmią po polsku. W efekcie zdarzają się polskie marki, które przez długi czas były w polskich rękach, ale dziś są zarządzane przez niepolski podmiot. Dlatego w tym przypadku warto wyróżniać dwa poziomy: markę konsumencką i markę właścicielską, czyli korporacyjną” – komentuje Tomasz Bartnik. Okazuje się, że marki konsumenckie, które były polskie od bardzo dawna, ale w międzyczasie zmieniły właściciela, często nadal są postrzegane przez konsumentów jako polskie. Konsumenci bardzo rzadko zdają sobie z tego sprawę, a nawet jeśli wiedzą, to nie ma to dla nich większego znaczenia. „W przypadku żywności nawet gdy zachodnie koncerny kupowały polskie marki, próbowały nadal symulować polskość. Dzisiaj polskie dla Polaka jest to, co wydaje się polskie, a nie to, co rzeczywiście jest polskie w kategoriach własności” – dodaje ekspert.

Przeszłość marek jest powszechnie mylona z ich teraźniejszością. Na to zjawisko zwrócono uwagę w raporcie Open Research. Okazało się, że niemal 90% ankietowanych zaliczyło jako należące do polskich firm takie produkty, jak wodę Żywiec Zdrój (część francuskiego koncernu Danone) i przetwory Pudliszek (właścicielem jest amerykański gigant Heinz), a ponad 80% – produkty Winiary (część szwajcarskiego Nestlé) czy Hortex (będący w ręku jednego z międzynarodowych funduszy inwestycyjnych).

Jak zauważa Mariusz Pyc z Open Research: „Wielu konsumentów zakłada, że wyznacznikiem polskości jest nazwa. Aż 82% badanych postrzega Wyborową jako tradycyjną polską wódkę. Najwyraźniej nie wiedzą, że od lat marka jest własnością francuskiego koncernu Pernod Ricard. Z kolei brand odzieżowy 4F z siedzibą pod Krakowem przez 57% badanych uznawany jest za zagraniczny. Jeszcze więcej, bo 76%, respondentów jest przekonanych o zagranicznej proweniencji marek Wittchen i Monnari”.

Obcobrzmiące nazwy polskich marek wynikają z różnych uwarunkowań. Gdy w Polsce rodziła się przedsiębiorczość, lepiej były postrzegane produkty zachodnie, czasami takie nazwy miały pomóc w podbojach zagranicznych. Dzisiaj bywają balastem, ponieważ w niektórych kategoriach produktowych polskość stała atutem. Kiedy zatem polski rodowód pomaga, a kiedy przeszkadza producentom i handlowcom? Rodzime pochodzenie produktu zachęca konsumentów do zakupu artykułów spożywczych, produktów bankowych i ubezpieczeniowych (48%) oraz leków bez recepty (również 48%). W działaniach marketingowych warto więc na każdym kroku tę ich cechę podkreślać. W przypadku niektórych towarów bardziej cenimy te wyprodukowane za granicą. Polski rodowód przeszkadza np. urządzeniom z kategorii RTV i AGD, bo firmy ze Stanów Zjednoczonych i Azji zazwyczaj kojarzymy z większym zaawansowaniem technologicznym. „Dlatego przypisywanie polskości marce powinno być uzależnione od kategorii produktowej. Są takie, które są predestynowane do tego, by grać polskością – zaznacza Tomasza Bartnik. – Doceniamy polską żywność, ale polskie komputery czy polskie samochody już zdecydowanie mniej. Z ubraniami bywa różnie: jedni wybiorą polski streetwear typu PROSTO, PLNY LALA, a inni postawią na złote Versace” – konkluduje Bartnik.

Identyfikacja polskości

Z ankiety Ceneo.pl przeprowadzonej w 2016 roku wynika, że aż 67% osób kupowałoby częściej polskie towary, gdyby były odpowiednio oznaczone. Ponadto przy założeniu, że zagraniczny produkt kosztuje 100 złotych, ponad 30% klientów deklaruje, że jest w stanie zapłacić 110 złotych za taki sam produkt, tyle że z polską metką. Aby produkt został zidentyfikowany jako „polski”, powinien być odpowiednio oznakowany. Z tym bywają problemy, ponieważ sprawę komplikuje liczba dostępnych znaków, certyfikatów czy symboli mających potwierdzić polskie pochodzenie towaru. Obok kultowego już godła Teraz Polska uwagę klientów przyciągają symbole takich inicjatyw, jak m.in.: Polski Kapitał, Made in Poland, Wyprodukowano w Polsce, Polski Produkt – Gwarancja jakości czy Produkt polski (logo przyznawane przez Ministerstwo Rolnictwa).

„Certyfikaty tego typu można podzielić na dwa rodzaje: liberalne, które w zasadzie nie spełniają swojej roli, ponieważ wprowadzają w błąd konsumenta, oraz zbyt restrykcyjne, które abstrahują od tego, że współczesna gospodarka jest zglobalizowana. Brakowało certyfikatu bazującego na rzetelnej, realistycznej metodologii” – mówi Maciej Gnyszka, prezes organizacji wspierającej przedsiębiorców Towarzystwa Biznesowe, która przyznaje znak Polski Ślad, weryfikujący przedsiębiorstwa pod względem kapitału. Można go otrzymać na produkty wytwarzane w Polsce (warunek obligatoryjny) i wykonane z polskich surowców w minimum 51% (warunek preferowany).

Mariusz Pyc zwraca uwagę na to, że klienci nie lubią za każdym razem poszukiwać na etykiecie informacji o pochodzeniu. „Nasze badania pokazują, że firmy powinny wykorzystywać emblematy, dobrze widoczne hasła i polskie symbole. Nie wszystkie hasła są tak samo skuteczne w różnych grupach demograficznych. Spośród oznaczeń spotykanych dziś na większości polskich produktów do zakupu najbardziej zachęca hasło »produkt polski«. Napis na biało‑czerwonej fladze budzi proste skojarzenia” – stwierdza Pyc.

Na podbój świata

Mimo rozbudzonego już patriotyzmu konsumenckiego wiele polskich firm nie istnieje w świadomości Polaków. Poza oczywistymi czempionami polskiej gospodarki, działającymi na różnych kontynentach, jak KGHM Polska Miedź czy PKN Orlen, mamy wiele innych powodów do dumy. Sukcesy na rynku krajowym i zagranicznym odnoszą polskie przedsiębiorstwa z branży spożywczej, rowerowej, odzieżowej, budowlanej, kosmetycznej i wielu innych. Jesteśmy liderem w eksporcie okien, srebra, produkcji podzespołów lotniczych czy AGD. Coraz częściej nasze firmy stają się równorzędnym partnerem dla zagranicznych podmiotów.

Problem w tym, że brakuje znanych polskich marek konsumenckich. Przykładowo, choć jesteśmy jednym z największych producentów mebli, to w większości sprzedajemy zagranicznym firmom półprodukty albo gotowy design. To może się zmienić dzięki coraz liczniejszym inicjatywom wspierającym ekspansję zagraniczną rodzimych firm. Janusz Komurkiewicz, członek zarządu polskiej firmy Fakro – wicelidera światowego rynku okien dachowych i schodów strychowych – podczas debaty Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Jaka strategia dla Polski? Rola patriotyzmu ekonomicznego w rozwoju kraju” powiedział: „Kiedy rozpoczynaliśmy działalność na początku lat dziewięćdziesiątych, polskie pochodzenie naszych towarów nie pomagało w walce z zagraniczną konkurencją. Trend się odwrócił i już śmiało możemy etykietować okna choćby godłem Teraz Polska, bo ta informacja nam pomaga. Szczycimy się też wsparciem na rodzimym rynku, bo polski konsument chętnie sięga po nasze wyroby, dzięki czemu z sukcesem odpieramy zagraniczną konkurencję. Jest to silny fundament zagranicznych podbojów”.

Czym zaskoczymy świat

W Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu są realizowane Branżowe Programy Promocji, które pomagają przedsiębiorcom w zdobywaniu nowych rynków pozaunijnych, dotąd nieuwzględnianych planach eksportowych ze względu na ryzyko i koszty. Obecnie na wsparcie mogą liczyć branże: biotechnologia i farmaceutyka, budowa i wykańczanie budowli, części samochodowe i lotnicze, jachty i łodzie, kosmetyki, maszyny i urządzenia, meble, moda polska, sprzęt medyczny. Niedawno opublikowano też listę wnioskodawców rekomendowanych do wsparcia ekspansji na rynki Norwegii, Rosji i Ukrainy z programu Polskie Mosty Technologiczne. Do grona ponad 100 grantobiorców może dołączyć 50 przedsiębiorców zajmujących się systemami smart home, innowacyjnymi rozwiązaniami w budownictwie, dietetycznymi słodyczami i zdrowymi napojami czy nowoczesnymi aparatami diagnostycznymi.

Jak podkreślał Krzysztof Przybył, prezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, podczas debaty Teraz Polska: „W zglobalizowanym świecie wielkie korporacje działają na wszystkich kontynentach, mają udziałowców z różnych krajów, zasilają podatkami budżet niejednego państwa. Jednak kiedy firma staje się światową potęgą, to i tak jej rozwój – niezależnie od struktury właścicielskiej – najbardziej służy gospodarce kraju, w którym powstała i ma siedzibę”. Polskie przedsiębiorstwa idą w świat, bo patriotyzm coraz częściej jest osadzony w realiach globalizacji i integracji. Zagraniczne firmy inwestujące w Polsce także wspierają potęgę gospodarczą kraju, inwestując w R&D i pobudzając lokalną przedsiębiorczość poprzez partnerstwa z lokalnymi graczami. Najważniejsze, by kapitał pracował na dobrobyt obywateli państwa, do którego został sprowadzony. Dlatego firmy deklarujące patriotyzm gospodarczy nie tylko sponsorują sportowców czy inicjatywy kulturalne, lecz także działają na rzecz lokalnych społeczności i swoich małych ojczyzn – miejscowości, w których funkcjonują ich zakłady, fabryki czy siedziby główne. Dzielą się wytwarzaną wartością dodaną ze społeczeństwem, współorganizując festyny, jarmarki, konkursy i programy edukacyjne o szerokim spektrum tematów: od zdrowego odżywianie po dbanie o środowisko. Takie działania kreują lepszą rzeczywistość tu, w Polsce.

Przeczytaj pozostałe artykuły raportu »

Działamy globalnie, wspieramy lokalnie 

Deklarowanie patriotyzmu gospodarczego przez firmę to zobowiązanie do nieustannego rozwoju i osiągania sukcesów na skalę globalną.

Za polskością musi iść jakość 

Tomasz Budziak PL

Nie powinniśmy Polaków namawiać do tego, żeby kupowali polski towar wyłącznie z powodu jego polskości. Bazowanie na pochodzeniu produktu paradoksalnie ogranicza działalność polskich firm.

Ochrona środowiska to konieczność 

Dbanie o środowisko to jeden z kluczowych przejawów patriotyzmu gospodarczego. Pozwala ukierunkować działalność badawczo-rozwojową i inwestycyjną, a przede wszystkim realnie wpływać na życie Polaków.

Bezpieczeństwo lekowe kraju 

Krzysztof Kopeć PL

Krajowy przemysł farmaceutyczny odgrywa kluczową rolę w polskim systemie ochrony zdrowia. Jest także niezmiernie istotny dla naszej gospodarki i ma znaczenie strategiczne z punktu widzenia interesów państwa.

Patriotyzm gospodarczy wpływa na rozwój Polski 

Ochrona klimatu, rosnące wpływy światowych graczy na europejskim rynku, kurczące się zasoby naturalne – to wyzwania, które stoją przed polską gospodarką.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy