X
Następny artykuł dla Ciebie
Wyświetl >>

Mira Mehta: prowadząc start-up, uczymy się poprzez działanie

(Nr 206-207, kwiecień - maj 2020)

Mira Mehta  · 2 min

Mira Mehta: prowadząc start-up, uczymy się poprzez działanie

Jeżeli stworzenie i rozwinięcie biznesu rolniczego w Nigerii jest tym, o czym marzy Sonia, powinna się tego trzymać.

Wiem doskonale, przez co Sonia przechodzi, bo jej historia powstała na kanwie moich własnych doświadczeń. W 2014 roku założyłam firmę produkującą koncentrat pomidorowy. Wydawało mi się, że po kilku latach będę miała duży i rentowny biznes, ale wszystko zajęło dwa razy więcej czasu, niż zakładałam. Teraz planujemy wprowadzenie naszych produktów na rynek w 2021 roku, czyli siedem lat od powstania firmy! To była długa i wyboista droga. Ale jeżeli uda nam się doprowadzić do tego, że na półki sklepowe i na stoły konsumentów trafi lokalnie wytwarzany produkt z lokalnych surowców – i to zanim ubiegną nas rywale dysponujący znacznie większymi zasobami – będę miała poczucie ogromnego sukcesu i spełnienia.

Poradziłabym Sonii, żeby nie rezygnowała z Inganci z paru powodów. Po pierwsze, wydaje mi się, że ma żyłkę przedsiębiorcy, a do tego przedsięwzięcia odczuwa szczególny zapał. Wierzy w swoją firmę i w to, że da radę nią zarządzać.

To jest komentarz eksperta. Przeczytaj tekst główny »

Realizować marzenia czy zostawić je za sobą? 

Sophus A. Reinert

Słońce zaglądało przez okno gabinetu Sonii Headlee. Biuro jej organizacji mieściło się w wiejskim regionie Nigerii, Kano. Młoda kobieta próbowała cieszyć się widokiem błękitnego nieba, ale z utęsknieniem wyczekiwała początku pory deszczowej. Jej uprawy potrzebowały wody. Problem suszy okazał się zaledwie jednym z wyzwań, jakie napotkała, odkąd trzy lata temu wystartowała ze swoją firmą Inganci Tumatir.

Po drugie, najlepszy moment w jej życiu na kierowanie takim start‑upem jest właśnie teraz. Nie założyła jeszcze rodziny i w artykule nie było ani słowa o kredycie studenckim, więc zobowiązania finansowe Sonii są minimalne. Praca w LFM i inne podobne propozycje zapewne nadal będą w jej zasięgu za kilka lat. Może wówczas, udowodniwszy swoją niezłomność w prowadzeniu start‑upu, Sonia dostanie ofertę pracy na stanowisku wiceprezesa albo dyrektora, a nie analityka.

Po trzecie, moim zdaniem najwięcej uczymy się poprzez działanie. Sonia będzie popełniać błędy, na jej drodze pojawią się przeszkody, ale to dzięki nim nauczy się stawiać czoła niepowodzeniom. Stojąc na czele start‑upu, można zyskać bezcenne praktyczne doświadczenie. Znacznie trudniej jest nauczyć się zarządzania prawdziwym biznesem, pracując w firmie inwestycyjnej.

Po czwarte, osobista satysfakcja z prowadzenia własnego niewielkiego przedsiębiorstwa jest ogromna. Przyjechałam do Nigerii, by pomagać tworzyć lepsze możliwości pracy i zarobkowania dla lokalnej ludności. I nie ma dla mnie niczego bardziej inspirującego niż widok moich pracowników, którzy rozwijają własne umiejętności, jednocześnie wspierając naszych partnerów – rolników – w nauce technik oraz strategii, które pomagają im zarabiać na uprawach. Nie jestem pewna, czy Sonia będzie mogła poczuć się tak fantastycznie, wypisując czeki w swoim biurze w Nairobi.

Zakładając, że Sonia postanowi zostać w Inganci, może zrobić kilka rzeczy, które zwiększą jej szanse na sukces i podniosą ją na duchu. Na przykład może na bieżąco weryfikować swój biznesplan, by mieć pewność, że nadal jest wykonalny i opłacalny. Mogłaby zatrudnić lokalny zespół, któremu delegowałaby niektóre zadania, a także – chociaż łatwiej jest to powiedzieć, niż zrobić – zacząć kontrolować cały łańcuch dostaw – od pola, przez zakład produkcyjny, po dystrybucję. Powinna zaakceptować fakt, iż postęp może być powolniejszy, niż by sobie życzyła, a do tego musi więcej czasu poświęcić na regenerację i kontakty z przyjaciółmi, co sprawi, że poczuje się mniej osamotniona i zestresowana.

Mówi się, że każdy start‑up to porażka dopóty, dopóki nie osiągnie sukcesu. A ponieważ nigdy nie wiemy, kiedy ten sukces nadejdzie, musimy wytrwale robić swoje. Gdybym na samym początku wiedziała, że przez pierwsze dwa lata będę mieszkać w przerobionym kurniku bez prądu i nie będę zarabiać; że dopiero po siedmiu latach będziemy gotowi na wprowadzenie naszego produktu na rynek, to może zabrakłoby mi odwagi, żeby założyć własny biznes. Ale teraz, kiedy już się w to zaangażowałam, nie zamieniłabym się za nic na świecie. Sonia też jest zaangażowana. Kocha to, co robi, i nie powinna odpuszczać.

Przeczytaj kolejny komentarz » »

Acha Leke: decydując o etapach kariery, oceniaj ich wagę dla realizacji własnej misji 

Acha Leke

Chociaż podziwiam ambicję Sonii i jej ducha przedsiębiorczości, radziłbym jej poważnie zastanowić się nad przyjęciem propozycji LFM.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco

Odblokuj wszystko!

Trzy tytuły – trzy perspektywy HBRP.pl, ICAN.pl, MITSMR.pl
31 szkoleń z certyfikatem online ICAN Business Advisor
Webinaria kryzysowe Wideo i LIVE

Najpopularniejsze tematy