X
Zdobądź pewne komepetencje w niepewnych czasach
30 szkoleń tematycznych online.
Nawet 5 szkoleń w cenie 1!
87,6% zadowolonych klientów
Kup >>
300 od 59

Alan Alda: trzeba chwytać nadarzające się okazje

(Nr 176, październik 2017)

Alan Alda, Alison Beard  · 2 min

Alan Alda: trzeba chwytać nadarzające się okazje

Znamy go przede wszystkim z roli kapitana Pierce’a, „Sokole Oko”, w serialu telewizyjnym M.A.S.H. Alan Alda jest także reżyserem, autorem scenariuszy i książek, gospodarzem telewizyjnego programu naukowego oraz założycielem dwóch organizacji pomagających ludziom w doskonaleniu umiejętności komunikowania się, co stanowi także temat jego najnowszej książki. Rozmawia Alison Beard.

Współpracownicy opisują pana jako człowieka obowiązkowego, niezwykle pracowitego, a do tego perfekcjonistę. Jak udało się panu utrzymać ten poziom przez całą karierę?

Nie uważam się za perfekcjonistę. Moje wczesne doświadczenia z nauką improwizacji pomogły mi przywyknąć do niepewności. Wiem, że to, co niedoskonałe, też ma wartość. Wszystko jest przystankiem na drodze do czegoś innego, niezależnie czy jest idealne czy kiepskie. Ciągle staram się być lepszy, lecz nie da się osiągnąć pełnej doskonałości.

Czy umiejętność improwizacji nie przydałaby się nam wszystkim?

Taka improwizacja, jaką cenię, nie ma na celu zabawiania ludzi. W najczystszej formie pozwala nam poczuć więź z innymi – bliską, nieformalną, za to opartą na pełnym zaangażowaniu. Dzięki niej jesteśmy świadomi uczuć i opinii ludzi. Jest to niezwykle cenne narzędzie wpływu w komunikacji międzyludzkiej – od sali obrad zarządu po sypialnię. Jesteśmy stworzeniami społecznymi, a jednak często nie wykorzystujemy szansy na nawiązanie relacji z innymi. Szkoda, bo bez więzi nie będzie dobrej współpracy.

Jak udaje się panu stworzyć zgrany zespół z ludzi pracujących nad jakimś programem?

Zwykle przy serialach, jeżeli jakiś aktor nie jest akurat potrzebny, wraca do garderoby. Ale gdy kręciliśmy M.A.S.H., siadaliśmy w kółku i żartowaliśmy, powtarzaliśmy wspólnie nasze kwestie. I to poczucie przynależności do zespołu było przez cały dzień wzmacniane. Śmiech był bardzo ważny, bo kiedy człowiek się śmieje, odsłania się, otwiera. Po tym doświadczeniu, zawsze gdy grałem w jakiejś sztuce, starałem się – nie robiąc z tego żadnego oficjalnego rytuału – tak wszystko zaaranżować, by aktorzy mogli posiedzieć i pośmiać się razem, a wtedy ta wesoła atmosfera przenosiła się na sam spektakl. I wychodziło świetnie!

Z kim najbardziej lubił pan pracować?

Z Martinem Scorsese, bo potrafił wspaniale motywować ludzi. Nawet gdy nie był zachwycony tym, co dany aktor robił, zawsze miało się wrażenie, że jest się świetnym i tak krok po kroku samemu zaczynało się dostrzegać, że może lepiej będzie podejść do tego inaczej. I z Woodym Allenem, bo on nigdy nic nie mówił. Po prostu kazał grać dotąd, aż było lepiej – choć on robi zaledwie kilka dubli. W dodatku u niego prawie nie ma prób, więc trzeba na bieżąco reagować na grę innych aktorów. Podczas pracy z tym reżyserem nauczyłem się, że nie ma jednego sposobu na to, by nakłonić ludzi do większego wysiłku. Kiedy masz dobrą relację z liderem, to powinieneś umieć z tym człowiekiem pracować i wydobywać z niego to, co najlepsze.

Jako aktor nie od razu osiągnął pan sukces. Dlaczego pan nie zrezygnował?

Często słyszę, że należy mieć cel i konsekwentnie do niego dążyć. Ale będąc aktorem, trudno to zrobić. Trzeba chwytać nadarzające się okazje i starać się maksymalnie je wykorzystywać. Mnie napędzała pasja do nauki tego zawodu i pragnienie wykonywania go jak najlepiej. W tym tkwił cały sekret, bo gdziekolwiek by mnie ta przygoda nie zaprowadziła, byłbym zadowolony. Już jako bardzo młody człowiek chciałem w życiu trzech rzeczy: pracować z materiałem, który mi odpowiada, z ludźmi, których szanuję, i przed publicznością, która to wszystko docenia. Mogłem równie dobrze spędzić całe życie w małym, lokalnym teatrze i też nie byłbym zawiedziony.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak tworzyć doskonałe zespoły? »

Wirtuozerskie zespoły 

Andy Boynton , Bill Fischer

Kiedy w grę wchodzi poważna zmiana i wytężona praca, to jedynie wirtuozerski zespół ma szansę osiągnąć przełomowe i innowacyjne rezultaty.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że interesują cię treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia dajemy ci sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Sprawdź hbrp.pl/newsletter.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Cieszymy się, że jako zalogowany użytkownik sięgasz po praktyczne treści dostarczane przez „Harvard Business Review Polska”. Każdego dnia staramy się wyposażać cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Zostań prenumeratorem HBRP i ciesz się wiedzą bez ograniczeń. Sprawdź na hbrp.pl/prenumerata.

Dziękujemy, że jesteś z nami! Jako prenumerator „Harvard Business Review Polska” wiesz, że każdego dnia wyposażamy cię w sprawdzone rozwiązania problemów biznesowych. Nie chcesz przegapić żadnej praktycznej wskazówki? Zapisz się na nasz newsletter! Więcej na hbrp.pl/newsletter.

Powiązane artykuły


Bądź na bieżąco


Najpopularniejsze tematy